Dzisiaj trafiłem na dłuższą chwilę do księgarni i postanowiłem zajrzeć do działu z poradnikami biznesowymi i psychologicznymi. Trochę już skrzywienie ?zawodowe? ;). Stałem sobie przeglądając poszczególne tytuły, które mnie zainteresowały do czasu, aż mi zaświtało, dlaczego to robię. Pomimo tego co już wiem i pisałem w Sensie Życia i Sukcesie ze sztancy ? nadal szukałem uniwersalnej odpowiedzi, systemu idealnego, który zbierze do kupy to co zostało już powiedziane i od tej pory będę po prostu wykonywał jasny i klarowny plan.


Nadzieja matką pewnej grupy ludzi jak mówi przysłowie. W tym jednak konkretnym przypadku pojawił się jeszcze jeden przebłysk. Dlaczego wydaje się aż tyle różnego rodzaju poradników rozwoju osobistego i po jaką cholerę sam rozglądam się za kolejnymi, skoro na dobrą sprawę w większości z nich pojawia się prawie to samo? Odpowiedź na pierwszą część pytania jest łatwiejsza: bo zawsze ludzie będą szukać odpowiedzi na pytanie jak żyć i zawsze ludzie będą podawać na to receptę chcąc przy tym zarobić. Dlaczego ja szukam? Bo po pierwsze uważam, że skoro wziąłem się za ten temat i piszę do ludzi, to wypada się na tym znać i być na bieżąco, a po drugie ? nadal uważam, że mogę moją osobistą filozofię ulepszyć tu i ówdzie.

Łącząc te wszystkie wnioski w całość znalazłem pewną receptę do tego jak się zająć rozwojem osobistym, żeby nie wpędzić się w błędne koło szukania ideału. Znowu zaczerpnę tutaj z doświadczenia zawodowego, co ciekawe metodyk tworzenia oprogramowania :). Kto by się spodziewał, że świat IT może być aż tak pomocny dla zwykłych ludzi. Konieczny jest krótki rys historyczny.

Początki tworzenia oprogramowania to skopiowane metody ze świata inżynierów-budowlańców. W tym świecie wszystko ma swoją kolejność i każdy projekt realizuje się etapami, np. wylanie fundamentów, budowa ścian, dachu itp. Kolejny etap można wykonać dopiero, gdy zakończy się poprzedni. To tak zwany model ?wodospadu?. W przypadku domów ze wszech miar słuszny, ale w przypadku sofware?u już nie sprawdza się tak dobrze. Z kilku przyczyn: główna jest taka, że dom każdy widział i jest w stanie opisać, co chce, żeby mu wybudować. W przypadku systemów informatycznych większość ludzi nie ma pojęcia, czego tak naprawdę oczekuje i dopóki nie zobaczy czegoś działającego, to jakiekolwiek dyskusje są dosyć ciężkie.

Ale oprogramowanie ma ogromną przewagę nad budowlami z cegieł: kod można przerabiać na milion różnych sposobów już jak ?dom? stoi! Cały czas można zmieniać, ulepszać, poprawiać, dodawać i odejmować nowe elementy. Nic nie jest zapisane na stałe i przeróbki nie kosztują tak dużo. Można sobie pozwolić na budowę prototypu i później wyrzucić go do kosza jak się już dowiemy, co tak naprawdę chcemy zbudować. W ten sposób powstały metodyki zwinne (z angielskiego agile).

Filozofia jest prosta ?rób to, co Ci potrzebne w danym momencie, poprawi się później jak już będziesz wiedzieć więcej?. (dla zainteresowanych Agile Manifesto ). Życie i osobowość jest dużo bardziej podobna do oprogramowania niż do budynku, dlatego widzę tu związek. Daj mi znać, jeżeli uważasz, że potrzebuję opieki specjalisty ;).

Wnioski:

Po pierwsze fundamenty.

Potrzebujesz czegoś, na czym będziesz budować. Nieważne co wybierzesz. Ja nadal uważam, że 7 nawyków jest bardzo dobrym pomysłem na start, ale może być to cokolwiek innego. Ważne, żeby do Ciebie przemawiało i było jak najbardziej życiowe i kompletne.

Po drugie narzędzia i umiejętności.

Żeby coś na tych fundamentach zbudować potrzeba konkretnych narzędzi i biegłości w ich stosowaniu (umiejętności). Nie da się tego wypisać ot tak, bo wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Dla przykładu u mnie fundamentem jest nawyk trzeci ? najpierw rzeczy najważniejsze, a narzędziem do jego realizacji GTD.

Po trzecie konsekwencja.

Gdy zdecydujesz się na konkretny fundament, wybierzesz narzędzia i zaczniesz rozwijać swoje umiejętności to trzymaj się tego! Nie ma sensu szukać lepszego fundamentu, lepszego systemu, lepszego mistrza. Zanim zobaczysz efekty trochę czasu minie. Na pewno nie zobaczysz żadnego rezultatu, jeżeli non-stop będziesz coś zmieniać. To jak z trenowaniem sportów walki. Zmieniając co trzy miesiące szkołę i styl nie będziesz umieć nic, ale gdy najpierw zostaniesz dobry w jednym nauka kolejnych da Ci coś wartościowego.

Po czwarte dostosowanie fundamentów.

W każdej chwili, jeżeli poczujesz, że coś Cię uwiera albo nie gra do końca możesz zmienić coś w wybranym przez Ciebie systemie. Covey ma swój sposób na realizację celów, którego u mnie się nie sprawdził do końca, więc wybrałem GTD. Opieranie się na empatii opisanej w 7 nawykach (nawyk piąty) nie za bardzo mi chciało działać, dopiero Inteligencja Emocjonalna dała mi narzędzie i pozwoliła rozwijać tę umiejętność skutecznie itd., itp. To nie religia, więc mogę z tym robić co chcę. Wraz ze zdobywaną wiedzą będzie to jak najbarziej natralne.

Długie to wyszło, ale długo też nic nie pisałem ;). Kończąc na dzisiaj:

idealnego systemu nie ma. Wybierz z tych, które znasz najbardziej pasujący. Wszystkie niedoskonałości naprawisz po drodze.