Od jakiegoś czasu chodziła sobie za mną niepokojąca myśl na temat tego, że istnieje pewien dysonans pomiędzy tym, co deklaruję jako najważniejsze, a tym, na co spędzam czas w ciągu dnia i tygodnia. Myślałem, że jak sobie połazi to się zmęczy, a ta cholera dojrzała i przybrała formę quasi dowodu matematycznego, który dał mi sporo do myślenia. I będzie dobrym wstępem do tematu zarządzania sobą w czasie.

Zastanawiałem się ile faktycznie czasu w ciągu dnia mam dla siebie i co to dla mnie oznacza. Poczyniłem pewne założenia co do minimalnej i maksymalnej ilości czasu potrzebnej na sen, pracę, dojazdy, jedzenie, ćwiczenia fizyczne. Oczywiście na to wszystko nakładają się czynności mniej ciekawe, aczkolwiek niezbędne typu płacenie rachunków, przechodzenie z miejsca na miejsce, bezproduktywne czekanie w kolejkach itd. itp. Szczegóły założeń i wyliczeń można znaleźć w załączonym pliku.

Wyszło mi, że czas, który mamy dostępny na co dzień to od -7 do 6 godzin. Te minus siedem trzeba traktować jak zero :). Tygodniowo wyszło mi do 63 godzin, ale to przy założeniach maksymalnego skrócenia wszystkiego co robisz. W excelku możesz sobie podstawić swoje wartości i zobaczysz co Ci wyjdzie.

No i fajnie co z tego wynika? Dziennie ? 6 godzin. Tygodniowo do 63. Z całego dostępnego czasu to momenty, które masz do rozdzielenia pomiędzy rzeczy ważne: wypoczynek, rodzina, hobby, rozwój osobisty. Dziennie pracujesz 8 godzin, a masz 6 dla siebie. W tygodniu 104 godziny spędzasz na pracy i rzeczach niezbędnych a do rozdysponowania na rzeczy ważne zostaje 63. Jak to się ma do hierarchii ważności? Nijak!

Mój chłopski rozum mówi mi, że im coś jest ważniejsze, tym więcej czasu powinno się temu poświęcić. Idąc dalej tym tropem, jeżeli dopuścisz do sytuacji, że rzeczy mniej ważne zżerają czas, który powinno się poświęcić na rzeczy najważniejsze, to coś trzeba z tym zrobić.

Po pierwsze, twoja praca. Chcąc, nie chcąc będzie stanowić jedną z najważniejszych części twojego życia. Nieważne czy to etat, czy własny biznes, praca to 25% twojego życia. Jeżeli masz zachować w życiu równowagę to musi dawać Ci ona radość i poczucie spełnienia. Dlatego tak ważne jest dokonanie dobrego wyboru. Jeżeli jeszcze nie pracujesz poświęć tej decyzji odpowiednio dużo czasu i energii. Jeżeli już pracujesz to zadaj sobie pytanie, czy praca jest spójna z twoimi celami i czy się w niej rozwijasz zgodnie z oczekiwaniami.

Po drugie, hobby i pasja. Poszukaj sposobów na połączenie tego z pracą, rodziną, przyjaciółmi. Trzeba szukać synergii gdzie się tylko da. To jest wyzwanie dla kreatywności. Na szczęście dzięki pracy mam dużo tematów do proaktywnie, to, co sobię przemyślę tutaj mogę zastosować w pracy i w domu, a to co zastosuję w domu mogę znowu opisać na proaktywnie, więc perpetum mobile jednak istnieje ;). Poważnie, to bardzo trudne do uogólnienia rada, dlatego zostanę na tym poziomie.

Ostateczny wniosek? Czasu jest za mało, żeby go marnować, dlatego warto zainwestować czas i wysiłek we wdrożenie dobrego systemu zarządzania sobą w czasie. I tym zamierzam się zająć w kolejnych postach.