Chwilowo zamknę temat tego filmu, żeby już nie przynudzać. Nie byłbym sobą gdybym się nie przyczepił ;). Z drugiej jednak strony bez wyważonej opinii trudno o obiektywizm. Pomimo wszystkich uwag, które można znaleźć poniżej podtrzymuję wszystkie pozytyw, o których do tej pory pisałem. Film mógłby być lepszy gdyby nie kilka elementów, ale nikt nie jest doskonały.


Najbardziej zabawne jest przekazywanie wiedzy w formie ujawniania tajemnicy znanej tylko nielicznym. Wykradanie sekretu ze świątyni, rycerze, salony przemysłowców. Działa to mocno na wyobraźnię, ale jak by na to nie patrzeć jest trikiem marketingowym.

Największy mój zarzut to porównywanie ?prawa przyciągania? do grawitacji. Rozumie, dlaczego autorzy to robią: żeby przekonać publiczność, że to działa, ale używają naiwnych metod: fizycy molekularni występujący przed kamerą mają nadać całej teorii autentyczności, wg. mnie nie jest to wcale potrzebne, bo wygląda niepoważnie. Wystarczyło oprzeć się na tym, że pozytywne nastawienie naprawdę pomaga, wciąganie w to fizyki i oddziaływania energii na wszechświat sprowadza koncepcję bardzo blisko parapsychologii, astrologii i podobnych klimatów niestety.

Kolejna kwestia to przekonywanie, że wystarczy sobie wyobrazić lepszą rzeczywistość i to samo się przydarzy. Historia z czekami przychodzącymi do skrzynki zamiast rachunków jest bardzo fajna, ale to się nie zdarza, człowiek, który o tym mówi nie wspomina dokładnie co robi, jak jest wynagradzany itd. W Polsce zamiast czeku można znaleźć tylko wygrane w podejrzanych konkursach ?. Wierzę, że wizualizacje pomagają, ale żeby je urzeczywistnić trzeba się napracować. Praca jest łatwiejsza, gdy wiesz jaka nagroda czeka na końcu, ale nie będzie tej pracy mniej. Drugi przykład z wyobrażeniem sobie 100.000 USD. Same się nie pojawiły, ten facet napisał przecież książkę, a pod prysznicem przyszedł mu do głowy pomysł: a może by tę książkę sprzedać? No genialny wprost pomysł – wszechświat przemówił :). Potem na kontakt trafił dopiero gdy dawał wykłady i wyszedł do ludzi, siedząc w domu i myśląc nic by nie osiągnął.

Jak sekret działa? Gdy zaczynasz myśleć o tym czego chcesz i mówisz o tym ludziom wokół to działa zwykły marketing i networking. Ludzie podeślą Ci informacje, których potrzebujesz, bo dostali od Ciebie sygnał, że tego oczekujesz. Nie odważyłbym się wizualizować sobie rosnące kursy akcji, które posiadam, widocznie nie wierzę wystarczająco.

Przykład tego, że im bardziej jesteś anty to tego jest więcej. W filmie ruch antywojenny, antyterrorystyczny, antyglobalistyczny itd. Nie ma to nic do czynienia z przyciąganiem. Po prostu dużo łatwiej określić się jako antycoś zamiast zbudować konstruktywną propozycję. Dużo łatwiej rzucać kamieniami w policję i nazwać się alterglobalistą, niż zastanowić się jak sprawiedliwie podzielić owoce globalnego rozwoju gospodarczego. Marsze antyterrorystyczne nie spowodują wzrostu terroru, tak samo jak myślenie o świecie bez terroru, też go od niego nie uwolni. Dopiero pozytywna propozycja może przyciągnąć ludzi i o tym na szczęście w filmie się mówi, ale łącząc to z tym, że negatywne myśli coś przyciągają.

Jednoznaczna ocena filmu? Nie mam, ale na pewno dużo bardziej na plus niż na minus. Jak zawsze staraj się wybrać z tego, co napotykasz na swojej drodze to co Ci najlepiej odpowiada i użyj tego do swoich potrzeb, tak samo jest tutaj. Doceniam kunszt marketingowy i sposób przekazu, śmieszą raczej niż denerwują naiwne uproszczenia.
Wizualizacje, myślenie w kategoriach rzeczywistej potrzeby i rozwiązania do mnie przemawiają i już z nich korzystam, tym bardziej, że bardzo płynnie pozwalają przejść do drugiego z 7 nawyków skutecznego działania – ?Rozpoczynaj z wizją końca? .

P.S. Właśnie znalazłem ciekawą informację dzięki dlasiebie.pl. Jeden z ludzi związanych z The Secret oszukał ludzi. Całość tutaj. Generalnie nie zmienia to niczego co napisałem do tej pory. Już jakiś czas temu myślałem o dodaniu czegoś na temat manipulacji i ochrony przed nią, teraz po prostu przyspieszę tę część.