Trafiłem na tytuł filmu na grupie dyskusyjnej dotyczącej rozwoju osobistego na goldenline. Od pewnego czasu jego obejrzenie było ma mojej liście do zrobienia. Ponieważ byłem mocno sceptyczny, nie spieszyło mi się do niego, ale wczoraj zaplanowałem na to specajalnie czas.
Zamieszczam całkiem na świeżo. Obejrzałem większość dzisiaj w nocy i jestem pod wrażeniem. Całościowym. Niesamowity film pod względem wykonanania. Esencja proaktywności i inteligencji emocjonalnej podana w bardzo atrakcyjny sposób. Mam swoje zdanie, ale nie chcę narzucać swojej przed oglądaniem.
Film trwa prawie 1,5 h, warto znaleźć ten czas i obejrzeć, można sobie rozłożyć oglądanie na raty bo jest to qusi-dokument, ale wciąga więc trzeba uważać. Na razie tylko po angielsku, ale dodam opis jak obejrzeć z polskimi napisami, jak tylko go przetestuję :). Poniżej link do filmu i banner oficjalnej strony.
Jeżeli chodzi o moje zmęczenie proaktywnością – minęło!
Miłego oglądania.

czemu nie sa publikowane inne komentarze??
A które konkretnie nie są publikowane?
Dla mnie niepokojące jest to, co służy jako uzasadnienie czy powód stosowania tzw. Prawa Przyciągania. Przyciagnij do siebie to, czego ci brakuje, czego potrzebujesz, czego pragniesz, o czym marzysz. Przyciągnij, bo jesteś niekompletny, niepełny jest to i to i to, czego ci brakuje, żebyś był pełną Istotą.
Ludzie szukają mocy, która byłaby Zawsze Działającą Mocą, bo myślą, że inaczej ich lęk i cierpienie nie będą miały końca. I przekonują się, że nadal nie mają one końca.
Złudzeniem jest przekonanie, że coś nowego, nowa metoda z zewnątrz (nasze mysli i umysł są również na zewnątrz)uwolni nas od tego lęku.
Jeśli żyjesz w teraźniejszości – tu i teraz -masz wszystko czego potrzebujesz, jesteś „kompletny”, następuje koniec szukania.
Polecam przekazy Eckharta Tolle i Moojiego np:
http://youtu.be/FECRyz_vcgs
http://youtu.be/ApDAeQABKF4
@Catta: Bardzo mądre słowa. Żeby być „kompletnym” trzeba być przede wszystkim spójnym wewnątrz, wtedy świat materialny „układa się” tak jak chcemy. Masz rację, że wiele osób szuka uzupełnienia siebie w dobrach materialnych – mam zły nastrój to idę na zakupy. Słabo to pomaga.
Ale rozumiem dlaczego tak jest, nie chciałabyś znaleźć łatwego rozwiązania na wszystkie problemy? Droga polegająca na przyjrzeniu się sobie i uzupełnianiu tego, co w nas wymaga uzupełnienia jest trudniejsza, bo wymaga zaakceptowania siebie takiego jakim jestem teraz, wiary, że mogę być takim jakim naprawdę chcę być, a tym samym wzięcia na siebie odpowiedzialności za wszystko w 100%.
Trudno jest to wytłumaczyć w prostych słowach. Sekret robi dobrą robotę upraszczając wszystko tak bardzo jak się da, niestety traci sporo w tłumaczeniu, ale mam nadziezę, że ludzie potraktują go jako inspirację do pracy nad sobą. I sposobność na dowiedzenie się więcej o co chodzi.
Pozdrawiam i dziękuję.
Trzeba być duchowo silną osobą… aby nie stracić wiary i tylko się nie pogrążyć… gdy ktoś stawia na tym, że sekret jest lekarstwem na wszytko… tylko nim się kierując… nic nie robi i zatraca się w: „czemu to nie działa?”,”czy ja to robię źle?” czując przy tym gorycz i rozczarowanie… ja stosuję receptę „żyj szczęśliwie i dąż do celów z całych sił i nie poddawaj się a pozytywne myśli traktuj jako dodatek do życia, bo one tylko ci pomogą w osiągnięciu szczęścia”… nie stawiać wszystkiego na cuda żyć teraźniejszością, starając się ją poprawić ale i marzyć…używać tego jako pomocy z całą siłą… a wtedy podświadomość sama podpowiada sposoby… ludzie i zdarzenia się idealnie wpasowują w nasze pragnienie… to prawda… nie raz tego doświadczyłem…
przede wszystkim tak jak mówi Imagine sekret nie jest lekarstwem, ale jest za to bardzo dobrym narzędziem, jest sposobem, pomysłem na to jak możemy stawać się lepszymi (nie chodzi mi o szpanerstwo) bardziej świadomymi siebie i tego co nas otacza:)
co do dóbr materialnych i tego, że ludzie cały czas chcą więcej i więcej… na cóż… widzę to tak, że ludzie w tych czasach z reguły (choć nie wszyscy) nastawieni są na bardzo konsumpcyjny styl życia, im więcej mają tym czują się szczęśliwsi (abstrakcja jak dla mnie, ale jednak) skoro tak chcą to jest ich wybór. są też jednak i tacy, którzy mają jasno wytyczone cele całe życie dążą do „tego” albo „tego” własnie brakuje im do pełni szczęścia i nie ważne czy jest to super drogi telewizor, czy podniszczona stara książka, której długo nie mogli znaleźć, sekret właśnie daje możliwość osiągnięcia tego, a pozytywne myślenie pozwala nie myśleć o sobie jak o kimś „wybrakowanym” bez „tego” ale jeszcze bardziej motywuje i pozwala się cieszyć w procesie zyskiwania tego a potem już posiadania, cieszymy się dużo bardziej… już wtedy gdy to kreujemy a proces przecież cały czas trwa:)
mam jedna takie pytanie jak myślicie na ile jesteśmy w stanie wpłynąć na drugą osobę? w książce jak i w filmie jest poruszony temat przyciągania miłości i osób które mogą nas nią obdarzyć? mnie natomiast chodzi o konkretną osobę… na razie pozostaje mi tylko afirmacja… ale zastanawiam się czy jest jeszcze jakiś inny „sposób” aby pomóc sobie sekretem…
pozdrawiam:)
a czy wiecie, że The Secret rusza pełną parą w Polsce? Za kilka dni organizowane jest seminarium. Szczegóły tutaj http://tnij.org/the_secret. Może kogoś zainteresuje :)
Pozdrawiam fanów Sekretu
SEKRET to tylko zajawka.
To spłycenie tematu, niemniej jednak warto się z nim zapoznać.
Wszystko wydaje się w nim takie magiczne i piękne, że nie dziwię się czemu wiele osób twierdzi, że to BZDURA.
Tymczasem to jest prawda, ale owinięta w piękną bawełnę tajemniczości a nawet konspiracji. Odbiorca może czuć się wystrychnięty na dudka – jak to, jak oni mogli TO wiedzieć, a ja nie?
Owo „TO” w Sekrecie nie jest niczym konkretnym. Chodzi o siłę myśli, jaka ma wpływ na nasze życie, ale została ona opisana w kontekście: stoliczku – nakryj się, a on to zrobi.
Jednym słowem – jeśli ktoś jest sceptyczny, niech zainteresuje się tematem głębiej, bo SEKRET jest tylko wstępem do pięknego świata Kreowania Rzeczywistości.
Zapraszam na niezwykłego bloga:
http://prawdziwysekret.pl/blog
Pozdrawiam,
Andżelika
Z tego co mi wiadomo (choć może mało jeszcze wiem) nie można ingerować w energie którą wysyła druga osoba, ponieważ każdy jest indywidualnością. Natomiast jest możliwe (poprzez wyobraźnie np) kreowanie sytuacji związanych z tą osobą,co z kolei ukierunkowuje działania i energie tej osoby na zjawiska które sobie przedstawiamy w umyśle, wibracje tej osoby mogą zacząć ukierunkowywać, i zestroić się w kierunku naszych myśli… przykładem jest np: Gdy spokojna osoba zacznie zadawać się z hucznym towarzystwem to przynajmniej po części i po jakimś czasie stanie się podobna.
Sekret jest tylko zwróceniem naszej uwagi na prawdę. Zawiera wiele fantastycznych myśli, które chcemy żeby były prawdziwe. Jednak jest to tylko część tej Wielkiej Prawdy. Obejrzałem Sekret wiele razy, mój zapał do niego po jakimś czasie minął. Brakowało mi większego zrozumienia, faktów, naukowej prawdy i tak to znalazłem The Master Key System Charlesa F. Haanela. W tym kursie odnalazłem ogrom wiedzy w którą chcę wierzyć i z dnia na dzień przybliżam się do zaakceptowania jej i ułożenia sobie życia według niej.
Tak na prawdę człowiek może wierzyć w co tylko chce, często nasze wierzenia wynoszą się z środowiska, z religii, z naszych doświadczeń.
Często to w co wierzymy akceptujemy całym sobą, jednak gdybyśmy poddali niektóre nasze wierzenia analizie to okaże się że nie wiemy dlaczego w coś wierzymy. Wiele rzeczy zupełnie nieświadomie programujemy sobie w naszej podświadomości. Ważne jest, żeby samemu sobie wybrać w co chce się wierzyć i zweryfikować nasze błędne myśli.
Najważniejsze w Sekrecie jest poznanie samego siebie, sam film tego wszystkiego nie dokona, ale wzbudza nasze zainteresowanie i kierunkuje naszą uwagę w głąb siebie.
Poznanie siebie jest wielkim wysiłkiem, niektórzy wolą żyć z dnia na dzień nie zastanawiając się zbytnio nad sobą. Wiele osób się tego boi. Ale nie da się uniknąć tezy, że ludzie którzy odnoszą na prawdę wielki sukces w życiu znają ten sekret, znają siebie, rozumieją życie. Oni posiadają głębokie zrozumienie świata. Naszym wyborem jest czy odrzucimy tę wiedzę i zaczniemy koncentrować się na codziennym życiu, czy nasze ambicje popchną nas do pracy nad sobą. Jeżeli oczekujemy prawdziwego trwałego szczęścia, to musimy odnaleźć wcześniej harmonie z samym sobą, wtedy możemy dokonać wszystkiego co tylko ma nam świat do zaoferowania.
Dopiero uczę się takiego patrzenia na Świat, chętnie bym z kimś o tym porozmawiał. Kto jest zainteresowany tym tematem i też ma potrzebe wymiany myśli niech pisze: tentomek87@gmail.com .
Kto jeszcze nie widział, a chce więcej wiedzy niech obejrzy film The Opus, nazywany drugą częścią Sekretu. Gorąco polecam.
każdy pisze ile szczęścia daje secret ale czy ktoś wie jak sprawić aby druga osoba przestała przyciągać same nieszcęscia .Jestem dziś w dołku gdy byłam sama nie znałam secretu brakowało mi wiary, pewności,siły.Gdy poznałam secret zaczełam pracować nad sobą udało mi się wiele zmienić na lepsze.Wyszłam za mąż za pechowca.Wszystko widzi w czarnych kolorach i tak przez 11 lat obarcza mnie swoimi problemami a ja nie mam tyle siły aby mu pomóc .Tracę ponownie wiarę że można siłą myśli zmienić na lepsze i pomóc drugiej osobie.Dobrze ktoś napisał że nie można wchodzić w czyjąś energię może kiedyś weszłam i przyczyniłam się do pech męża.Jak z tego bagna wyjść.Siedzieć i medytować jak mężowi wszystko sprzyja kroczy od sukcesu do sukcesu. Czy tak można jeśli traci się wiarę w Boga?
gaga zainteresuj się metodą silvy, tam jest coś związanego z pomocą innym metodami podobnymi jak cały sekret.Czy sekret, czy jak inaczej tego byśmy nie nazwali chodzi zawsze o podświadomość, a jeszcze jedna rada: nie obarczaj się problemami kogoś, dlatego że każdy jest odpowiedzialny za swój los, jeśli kogoś kochasz i pragniesz mu pomóc to postaraj się nakierować jego działania i myśli na pożądany sukces, coś w rodzaju motywacji. Jeśli mimo pomocy osoba ta nie da sobie rady oznacza to że po prostu jest słaba…wybacz ale tak wygląda prawda…nie interpretuj tego jako że mówię o jakiejś osobie negatywnie(to może podsuwać nierozważne decyzje, a do tego nie nakłaniam, bo w każdym człowieku jest coś wspaniałego…wystarczy to odkryć)jestem pewny że ta osoba jest cudownym człowiekiem skoro została twoim mężem :)życzę sukcesów i głowa do góry… będzie dobrze pozdrawiam
gaga ja szczerze, przepraszam z góry za słownictwo „gówno wielkie wiem” jeszcze o trwałych związkach.
Jednak coś już jednak wiem, skoncentruj się na tym, żeby w Waszych dniach pojawiło się coś dobrego. Miej dobre nastawienie, nie zmuszaj się do niczego, a ciesz się życiem. Zacznij przyciągać dobre okoliczności do Waszego życia. Przełoży się to i na męża. W filmie była dobra rada na ten problem. Zacznij koncentrować się na tym co doceniasz w mężu, za co Go kochasz. Otrzymacie tego więcej. Tak jak i Imagine uważam że w każdym z Nas jest coś wspaniałego, po prosty musimy to odkryć. Też pozdrawiam i życzę sukcesów. Będzie dobrze… a może już jest?
a ja wierzę w to. Przyciąganie sprawiło moją obecną sytuację. Doszło już do tego, że zaczęłam myśleć o samobójstwie – czyli koło się zamyka, nadal marazm. Ale zobaczyłam tęczę, taką prawdziwą, po deszczu (wiem jak banalnie to brzmi) i nagle przed oczami stanęły mi wszystkie rzeczy, które mam, z prędkością błyskawicy przeleciał mi przez głowę obrazy miejsc i sytuacji, w jakich nigdy nie byłam. Prawdopodobnie moje marzenia uaktywniły się w tej błyskawicy, bo naprawdę poczułam taką szczerą radość i wdzięczność, ot tak, po prostu. Rozumiecie mnie? Głęboko wierzę, że wszystko czego pragnę już na mnie czeka, idę w stronę tych pragnień. I zamierzam dzielić się z tą myślą z ludźmi, bo jeszcze bardziej aktywuję ten pozytyw. Trzymajcie kciuki, długa droga przede mną. Kto może i umie, niech się za mnie modli, proszę i z góry dziękuję. Odzywajcie się do mnie, bo poczucie osamotnienia jest najbardziej wstrzymującą emocją. To chyba ważne, by mieć z kim dzielić się radością. Ja na razie mam Was, czyli niewielką grupkę, ale to dopiero początek. W Sekrecie mówią „proście”, a zatem proszę Was o wsparcie…. Naprawdę tego potrzebuję. I.
dziękuję za radę .Wypożyczyłam w bibliotece metody silvy.Kiedyś już słuchałam i dobrze mi zrobiło na nowo sobie przypomnieć ale szkoda że film jest nie znany kiedyś chciałam obejrzeć a każdy robi wielkie oczy .Wiem że trzeba mieć dużo siły w sobie czasem ją obudzić .Wygodnie jest położyć się i biadolić .Ja każdy dzień wstaję szczęśliwa że idę do pracy zaprowadzam dzieci do szkoły uwielbiam jak się coś dzieje a ja we wszystkim świetnie sobie radzę.Pochodzę z rodziny despotycznej i ciężko jest mi nauczyć się czyjeś problemy nie brać na siebie.Jak mąż obarcza mnie swoimi problemami ja mu mówię”sam stworzyłeś myślami tą sytuację”motywuję go do zmiany myśli ale ale czasem ktoś ma zatwardziały sposób myślenia .Gdyby to ktoś obcy to bym powiedziała sobie nic na siłę.Poznałam sekret i pragnę aby czerpać z tej wiedzy czuć ją ciałem duszą i umysłem tylko jak widzę że moim bliskim coś nie wychodzi wpadam w panikę.Do zobaczenia.
Chciałbym przeprowadzić pewien eksperyment .
Korzystamy z prawa przyciągania w życiu prywatnym .
Odnosimy większe lub mniejsze sukcesy .
Jednak nieraz czujemy się niedobrze w naszym społecznym otoczeniu .
Burkliwa ekspedientka .niekompetentny urzędnik , dziury w drogach itd.itp.
Jeżeli byśmy w większej liczbie osób zapragnęli czegoś podobnego ,wspólnego w życiu publicznym . I te pragnienia wzmacniali i podtrzymywali przez kilka miesięcy
lub w poważniejszych sprawach nawet kilka lat .
Zainteresowanych uczestniczeniem w takim doświadczeniu zapraszam do
kontaktu : zbigniew1108 NOWY EKRAN.
Oczywiście w niczym nie stoi to w opozycji do indywidualnych pragnień realizowanych w przestrzeni społecznej .
Mnie chodzi o coś takiego :mam piękne , przyciągnięte ( osobiście ) buty ,a chodzę po błocie (publicznym) .
Pozdrawiam
Zbigniew
Ps.
Prawo przyciągania działa .Korzystam z jego efektów.
Dzień dobry. Chciałabym się poradzić w pewnej sprawie. Znam Secret od kilku lat i posługuję się nim z większym lub mniejszym powodzeniem. Dawno tamu oglądałam film, gdzie moim zdaniem też był przedstawiony pewien przykład działania prawa przyciągania. Jedna z głównych bohaterek jako mała dziewczynka wyobraża sobie swojego męża, opisuje go w najdrobniejszych szczegółach. Po wielu latach rzeczywiście spotyka kogoś takiego. Ja (znając secret) postanowiłam zrobić coś podobnego, tak dla spróbowania, nie licząc na jakieś szczególne efekty. Wielkie było moje zdumienie gdy w zeszłym roku rozpoczynając naukę w liceum zobaczyłam w nowej klasie chłopaka, który świetnie pasował do mojego wyobrażenia. Niestety nie jest mną jakoś szczególnie zainteresowany. Lubię z nim rozmawiać ale jemu nie zależy na tym by mnie bliżej poznać i chyba jest zainteresowany kimś innym. Czy mimo wszystko próbować go zdobyć? Czy lepiej odpuścić bez narzucania?
sally z mojego doświadczenia ci powiem że też zrobiłam listę cech charakteru przyszłego mężą bo już miałam 26 lat i cały czas czułam że to nie to.Nie szukałam na siłę po prostu żyłam i pracowałam.Nawet zapomniałam o tym jakie cechy ma mieć moj mąż.Któregoś dnia będąc w pracy przyszedł po przesyłkę mój obecny mąż.Poczułam że to jest to i mówię do koleżanki -Ula to jest mój mąż .Wewnętrznie tak czułam.W duchu powiedziałam Boże jak mam go poznać.Wszystko zrobił Bóg .Mojemu mężowi też wpadłam w oko i to on zdobył do mojego biura telefon i zadzwonił do mnie.Zawsze jak wszystkie sprawy są na siłę po jakimś czasie się nie układa i przychodzi cierpienie.Myślę że ten chłopak ci się podoba i pierwsze wrażenie to są te cechy .A jeśli on nie jest zainteresowany czyli po dłuższym poznaniu odkryłabyś że nie jest ciebie wart.Ja byłam w takim związku po dłuższym czasie on nie miał do mnie szacunku.Dziś uważam ten czas jako stracony-2lata.To co dobre dla nas wychodzi z wnętrza .
Dziękuję za odpowiedż Gaga. Ja widzę codziennie tego chłopaka, staram się z nim rozmawiać ale tak jak napisałaś nic na siłę. Myślę że są pewne rzeczy, które nas łączą, mamy podobne poczucie humoru, spojrzenie na pewne sprawy, lubię z nim gadać. Zwłaszcza że on zawsze uważnie słucha co mówię. Sam rzadko zaczyna rozmowę ale myślę że może być trochę nieśmiały. Zauważyłam że patrzył na mnie kilka razy ot tak po prostu jakby mnie obserwował. Tak więc nie przestaje myśleć pozytywnie, może się uda a jak nie to trudno. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)
Nawet jeśli znasz sekret i posługujesz się nim musisz wiedzieć że raczej nie działa to na kogoś zbytnio bo nie mamy mocy aby wpływać na czyjąś częstotliwość myśli… jednakże wydaje mi się że poprzez silną wiarę i stwarzanie obrazów w głowie może doprowadzić cię to do różnych sytuacji w których się spotkacie…tak się po prostu dzieje że twoje myśli będą miały na to wpływ i twoja podświadomość która podsunie ci kolejne kroki :) ufaj instynktowi i staraj się zniszczyć strach. Najlepsze jest stwierdzenie że raz się żyje, pamiętaj że jeśli masz u niego szanse( podobasz mu się) to czy prędzej czy później trzeba się umówić czy coś. A po co z tym czekać i wywoływać w sobie negatywne uczucia niepewności… najlepiej od razu i mieć to za sobą nie musisz się starać być niewiadomo kim jęśli to ma być to to on się zgodzi i tak i tak na tą kawę. Pozdrawiam
Sally: napisałaś „…gdy w zeszłym roku rozpoczynając naukę w liceum…”
Więc moim zdaniem wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Niektóre sprawy potrzebują czasu aby się ukształtować, a w ogóle to mogą się one kształtować przez całe życie.
Chyba nagle nie rzucicie szkoły i nie weźmiecie ślubu, nie założycie rodziny przed skończeniem liceum i nie będziecie już w następnym roku tej rodziny „powiększać”? Pomalutku :)
Od momentu gdy ja zacząłem na poważnie szukać żony/prosić o nią (to znaczy o kochającą mnie kobietę) miałem 23 lata i upłynęło 2 następne lata zanim ją poznałem, no i upłynęło jeszcze kolejne 3 zanim wzięliśmy ślub (po skończeniu studiów). Szczęśliwy jestem… Ale chodzi mi o to, że pewne sprawy nie powinny się wydarzyć „już-teraz-natychmiast”. Bo co byśmy robili przez resztę życia? Gdyby już teraz było po wszystkim? Ale to nie znaczy też, że nie reagowałem gdy tylko nadarzały mi się odpowiednie okazje… Teraz kreuję dalej i dziękuje za to co otrzymałem… Tobie życzę powodzenia i radości ze spełniających się marzeń :)
Dziękuję za wszystkie porady :) Oczywiście nie mam zamiaru niczego przyspieszać ani tym bardziej od razu zakładać rodziny, o niee… na wszystko przyjdzie czas. Jednak stwierdzam ze smutkiem, że bardziej spełniły się moje obawy niż marzenia: otóż mój „książę z bajki” znalazł sobie inną dziewczynę, którą usilnie próbuje zdobyć. Cóż, może to po części moja wina, za bardzo skupiam się na tym czego nie chcę?
Dokładnie o to chodzi… często skupiając się działa to odwrotnie poprzez uczucie braku tego. Sam zaobserwowałem jak to działa i mogę cię zapewnić że najlepiej robić wszytko w zgodzie z samym sobą. Przykładowo: nie martwić się że dana osoba nas nie chce tylko kreować się na osobę szczęśliwą w ramionach kogoś wyjątkowego…wystarczy wyobrażać sobie coś takiego w głowie a to przyjdzie zapewniam cię… trzeba pamiętać że nikogo nie można zmusić a i t ta osoba nie jest jedyna na świecie. Może to trudne do przełknięcia ale jeśli będziemy tylko zależni i zakochani w jednej osobie która nie odwzajemnia naszych uczuć…to po prostu będziemy nie szczęśliwi. Trzeba żyć dalej sam byłem z dziewczyną 4 lata i na początku było mi ciężko kogokolwiek poznać, jednak z biegiem czasu zmieniłem swoje nastawienie na takie że jestem wyjątkowym człowiekiem i chce poznać kogoś jak ja…co się działo? Wszytko układa się po kolei jak zaplanowałem…i poznaje sporo dziewczyn od tamtego czasu:)
Zauważyłam pewną prawidłowość w prawie przyciągania, np. jeśli czegoś się bardzo obawiamy, lub dzieje się coś czego nie chcemy to zazwyczaj się temu opieramy i narzekamy. Lecz kiedy zaakceptujemy daną sytuację i przestaniemy narzekać, znajdziemy pozytywną stronę to ta sytuacja zaczyna się zmieniać rzeczywiście na naszą korzyść. Jeśli godzimy się na to co jest i przestajemy chcieć czegoś innego to nagle dzieję się to czego na początku chcieliśmy. Ja tak miałam kilka razy. Czy ktoś zaobserwował coś podobnego?
Zgadza się ;) no Ja. Jedyne z czym mam mały problem to zdrowie…z tym walczę i próbuję sobie poradzić ale ciągle nic… dobrze by było usłyszeć radę od kogoś komu pomogło to rozwiązać problemy zdrowotne.
Jeśli chodzi o zdrowie polecam książkę „samouzdrawianie” Jose Silvy oraz „Zero Ograniczeń” Joe Vitale. Tam opisane są bardzo fajne przypadki uzdrowień. Moim zdaniem jeśli chodzi o „przyciąganie” zdrowia to potrzeba do tego wiele więcej wiary i pracy nad sobą niż do innych spraw.
Wesołych świąt :)
Dziękuje Sally…na pewno zajrzę.
Wesołych i pogodnych ;)
Kevin z filmu „Kevin sam w domu” jest zdecydowanym specem od przyciągania: wszystko mu się udaje i cokolwiek sobie zażyczy dostaje prawie od razu:)
Hehe to akurat prawda… żeby tak się dało ;)
Sally chciałbym ci gorąco podziękować za książki które mi podsunęłaś. Przyswoiłem sobie wiedzę i zacząłem stosować instrukcje zawarte w leczeniu samo uzdrawiania Silvy. Jako że jestem człowiekiem silnej wiary i nadziei pomogło mi to w wyleczeniu dolegliwości od których nie mogłem się wyzwolić przez kilka lat i to zaledwie w kilka dni gorliwych wizualizacji. Nie ma słów które opisały by jak jestem ci wdzięczny… teraz wiem że przypadek nie istnieje i sami mamy pełną kontrolę nad swoim życiem. Chciałbym powiedzieć wszystkim żeby dążyli do tego co kochają i wierzyli we własne cele… za dużo by opowiadać jak moje życie zarówno pod sensem zdrowia i finansów uległo zmianie… nawet nie wiem kiedy te zmiany zaszły a wszytko ułożyło się po mojej myśli…właśnie po myśli… zapamiętajcie to słowo i kierujcie się wewnętrznym głosem oraz intuicją…to nasz prawdziwy sekret.
Peter bardzo się cieszę, że mogłam pomóc :) Gratuluję sukcesu i życzę żeby było ich coraz więcej :) poza tym chciałam się podzielić pewnym doświadczeniem. Otóż jakiś czas temu postanowiłam że kilka razy dziennie, gdy tylko będę miała chwilę czasu będę siadać i wyobrażać sobie szczęście, największe, najdoskonalsze jakie tylko mogłam sobie wyobrazić. Wczuwałam się w to do tego stopnia, że miałam ciarki na całym ciele. Niebawem moja siostra brała ślub i te dwa dni kiedy trwała uroczystość były jakby magiczne,wszyscy czuli wspaniałą atmosferę, poznałam cudownych ludzi, między innymi przyjaciółkę z którą dogaduję się lepiej niż z jakąkolwiek inną… wierzę że dzięki temu, że wyobrażałam sobie to szczęście to przyciągnęłam je do siebie i zaowocowało to tymi wydarzeniami. Tak więc to też polecam :)
Więc twierdzicie, że nie można przyciągnąć drugiej osoby??? Sally co do Ciebie to uważam,że jesteś bardzo młoda skoro jesteś w liceum. Podkreślam to gdyż w Waszej relacji wiele może się zmienić. Pamiętaj wiek licealny u chłopców to „kipiące hormony” być może ta dziewczyna, która wzbudziła w nim zainteresowanie bardziej niż Ty kojarzy się z seksem za przeproszeniem, może ona w jego wyobrażeniach realizuje jego marzenia erotyczne?!? Istnieje szansa,że on po jakimś czasie stwierdzi,że to nie jest ta! Uzna,że się mocno pomylił. Są takie sytuacje w życiu kiedy wielka miłość pojawia się ponownie po wielu latach.
Choćby mój przypadek. Mam 29 lat kilka lat temu poznałam pewnego chłopaka, na początku nie byłam pewna czy mi się podoba jednak wkrótce zakochałam się bez opamiętania, zakochałam się kiedy on zaczął zwracać na mnie uwagę i kiedy poznaliśmy się bliżej na kilku randkach. Wcześniej wydawał mi się nieciekawy. Wizualnie to taki typ Williama Levi-jakaś gwiazda latynoska. A wcześniej nie był to mój typ. Bardzo przeżywałam to rozstanie. Po 5 latach spotkaliśmy się i okazało się, że obojgu nam waliło serce jak młotem, jednak on był już zaręczony i tylko jeden miesiąc dzielił go od ślubu z nią.
Widzieliśmy siebie ale żadne z nas nie miało ochoty podejść najpierw, ponieważ oboje jesteśmy strasznie dumni! Wreszcie zetknęliśmy się tak,że nie było wyjścia, staliśmy od siebie jeden metr i po prostu musieliśmy coś powiedzieć, ja nie byłam w stanie, czułam że zemdleję widziałam jego dziewczynę, która była podekscytowana ślubem, a ja kochałam go wręcz śmiertelnie, pomyślałam albo zaraz zemdleję albo niech już sobie pójdzie, ożeni i niech już nigdy więcej się nie spotykajmy.
Spojrzał na mnie i z takim samym wzrokiem nie wiedział co powiedzieć, ja zaczęłam się oddalać, wtedy on nabrał pewności siebie, zaczął mi okazywać jak bardzo jest zakochany i szczęśliwym ja zaczęłam powoli odchodzić i wreszcie się odezwał, ta rozmowa początkowo miała się skończyć po dwóch słowach, ponieważ bałam się że zacznie opowiadać o swoim szczęściu,weszłam więc szybko do takiego małego pokoju gdzie nikogo nie było. Niestety on poszedł za mną, chyba odebrał to jako znak że nasza rozmowa tam ma się potoczyć, dosłownie kręciło mi się w głowie, nie miałam pojęcia co zrobić, pomyślałam,że zaraz zwymiotuje. Nie pamiętam jak to się stało ale zaczęliśmy rozmawiać i nas, tak jakby ona nigdy nie istniała i to było piękne jednak naszła mnie myśl;dlaczego ja mam robić tej dziewczynie to co sama przeżyłam?!
To okropne, opowiada o sukni, torcie, domu weselnym, przecież ja nigdy taka nie byłam, nigdy nie czyniłam bliźniemu, co nie jest miłe mi. Duma nie pozwoliła mi powiedzieć,że go kocham potwornie mocno, no i oczywiście strach przed kompromitacją. Jednak on zaczął opowiadać,że to powinno być trochę inaczej i tak bardzo chciałam usłyszeć od niego,że mnie kocha, ale przede wszystkim zobaczyć to w jego oczach, samo gadanie to za mało, każdy mógłby to powiedzieć dla świętego spokoju pokrzywdzonej dziewczyny. Nie powiedział jednak!Aż tu nagle w pewnym momencie tej rozmowy zobaczyłam to na co czekałam jego oczy, wyraz twarzy był taki jak mój, jakby zaraz miał się popłakać, te szklane oczy, to zagubione spojrzenie, przełykanie śliny, suchość w gardle,drżące usta kiedy mówi…
I tak naprawdę nic więcej nie musiał mówić, wyczułam,że w myślach mówi kocham Cie! W tym momencie powiedział tylko,że bardzo mu mnie brakuje,potem po tygodniu zaprosił mnie na tym śmiesznym portalu społecznościowym FB i zaczęliśmy mieć kontakt przez kilka dni, potem długo nie odzywał się wcale. Pomyślałam,pewnie przygotowania do ślubu idą pełną parą. W końcu minęło 5 miesięcy, myślałam, pewnie niedługo zostanie tatą,skoro jest już po ślubie, aż pewnego dnia wchodzę na FB, z którego korzystam dość rzadko i widzę wiadomość od niego którą wysłał 2 tygodnie wcześniej. Serce wali mi jak młotem ale otwieram to.
Pisze tylko „Cześć, co słychać, jak samopoczucie, bardzo długo się nie odzywasz, może coś się stało, jakieś zmiany nastąpiły w Twoim życiu?” Odpisałam różne rzeczy i zadałam pytanie jaki był ślub? itp itd a ona mnie zaskoczył i napisał ślubu nie było! Odwołałem! Nie mogłem! i zanim doszło do tego, że staliśmy się parą minęło jeszcze kilka miesięcy, ponieważ czułam się niepewnie. także cały proces trwał wiele lat nim się do siebie przekonaliśmy całkowicie. Pragnęłam go już w momencie kiedy to napisał,że ślubu nie było ale czułam się skrzywdzona,bałam się że ta dziewczyna będzie w naszym życiu istnieć, zwłaszcza w moim, poczucie krzywdy,jakie teraz jej wyrządzamy, sama też nie wiedziałam czy mogę mu wybaczyć w końcu był ze mną przed nią potem sypiał z inną mieszkał, zaręczył się, jakby pewną energię wykorzystał już raz, czy znowu będzie chciał to wszystko znosić od nowa?
Bałam się wszystkiego ale uczucie jakie miałam do niego pozwoliło mi zaryzykować. I teraz jest dobrze! Kocham go jak szaleniec i czuję ,że on także, chciałabym ogromnie zostać jego żoną mieć dziecko,jednak z drugiej strony wiem,że to nie może pójść tak szybko. Opisałam to wszystko ponieważ chciałam abyś uświadomiła sobie, że wiele jest przed Tobą i wiele może Ciebie zaskoczyć, na pewno nie wolno się poddawać, trzeba wierzyć i nawet jeśli on, Twój wymarzony nie chce Ciebie „na dzień dzisiejszy;-)” to jeszcze nic straconego.
Nie uciekaj, bądź dla niego miła i uśmiechnięta nawet kiedy idzie obok swojej dziewczyny, nie po to by go uwieść lecz by obraz Twojej osoby pozostał w jego wyobrażeniach bardzo pozytywny, miły i dobry, wierz mi, to chłopak, który jeszcze nie wie czego chce. Ja kocham mojego chłopaka tak mocno,że brakuje mi słów. Powodzenia życzę w dążeniu do celów, życzę wiary w siebie i ogromnej odwagi w braniu tego o czym marzymy i odwagi przede wszystkim marzyć.
Witam! Drodzy „sekretowicze” chciałam się poradzić w pewnej sprawie. Jest to problem z którym walczę od wielu lat. Być może ktoś z Was wie jak sobie z tym poradzić, jak można użyć Secretu do rozwiązania go. Konkretnie: mam problem z występami publicznymi. Kiedy mam coś powiedzieć, zaimprowizować nawet w niewielkim gronie od razu cała się trzęsę a w głowie mam czarną pustkę, nie jestem w stanie nic powiedzieć. Ten problem dotyczy nie tylko mnie ale większą część mojej rodziny. Jeśli ktoś może pomóc, zna jakiś sposób lub rozwiązanie to proszę o odpowiedź. Pozdrawiam