Trafiłem na tytuł filmu na grupie dyskusyjnej dotyczącej rozwoju osobistego na goldenline. Od pewnego czasu jego obejrzenie było ma mojej liście do zrobienia. Ponieważ byłem mocno sceptyczny, nie spieszyło mi się do niego, ale wczoraj zaplanowałem na to specajalnie czas.
Zamieszczam całkiem na świeżo. Obejrzałem większość dzisiaj w nocy i jestem pod wrażeniem. Całościowym. Niesamowity film pod względem wykonanania. Esencja proaktywności i inteligencji emocjonalnej podana w bardzo atrakcyjny sposób. Mam swoje zdanie, ale nie chcę narzucać swojej przed oglądaniem.
Film trwa prawie 1,5 h, warto znaleźć ten czas i obejrzeć, można sobie rozłożyć oglądanie na raty bo jest to qusi-dokument, ale wciąga więc trzeba uważać. Na razie tylko po angielsku, ale dodam opis jak obejrzeć z polskimi napisami, jak tylko go przetestuję :). Poniżej link do filmu i banner oficjalnej strony.
Jeżeli chodzi o moje zmęczenie proaktywnością – minęło!
Miłego oglądania.

czemu nie sa publikowane inne komentarze??
A które konkretnie nie są publikowane?
Dla mnie niepokojące jest to, co służy jako uzasadnienie czy powód stosowania tzw. Prawa Przyciągania. Przyciagnij do siebie to, czego ci brakuje, czego potrzebujesz, czego pragniesz, o czym marzysz. Przyciągnij, bo jesteś niekompletny, niepełny jest to i to i to, czego ci brakuje, żebyś był pełną Istotą.
Ludzie szukają mocy, która byłaby Zawsze Działającą Mocą, bo myślą, że inaczej ich lęk i cierpienie nie będą miały końca. I przekonują się, że nadal nie mają one końca.
Złudzeniem jest przekonanie, że coś nowego, nowa metoda z zewnątrz (nasze mysli i umysł są również na zewnątrz)uwolni nas od tego lęku.
Jeśli żyjesz w teraźniejszości – tu i teraz -masz wszystko czego potrzebujesz, jesteś „kompletny”, następuje koniec szukania.
Polecam przekazy Eckharta Tolle i Moojiego np:
http://youtu.be/FECRyz_vcgs
http://youtu.be/ApDAeQABKF4
@Catta: Bardzo mądre słowa. Żeby być „kompletnym” trzeba być przede wszystkim spójnym wewnątrz, wtedy świat materialny „układa się” tak jak chcemy. Masz rację, że wiele osób szuka uzupełnienia siebie w dobrach materialnych – mam zły nastrój to idę na zakupy. Słabo to pomaga.
Ale rozumiem dlaczego tak jest, nie chciałabyś znaleźć łatwego rozwiązania na wszystkie problemy? Droga polegająca na przyjrzeniu się sobie i uzupełnianiu tego, co w nas wymaga uzupełnienia jest trudniejsza, bo wymaga zaakceptowania siebie takiego jakim jestem teraz, wiary, że mogę być takim jakim naprawdę chcę być, a tym samym wzięcia na siebie odpowiedzialności za wszystko w 100%.
Trudno jest to wytłumaczyć w prostych słowach. Sekret robi dobrą robotę upraszczając wszystko tak bardzo jak się da, niestety traci sporo w tłumaczeniu, ale mam nadziezę, że ludzie potraktują go jako inspirację do pracy nad sobą. I sposobność na dowiedzenie się więcej o co chodzi.
Pozdrawiam i dziękuję.
Trzeba być duchowo silną osobą… aby nie stracić wiary i tylko się nie pogrążyć… gdy ktoś stawia na tym, że sekret jest lekarstwem na wszytko… tylko nim się kierując… nic nie robi i zatraca się w: „czemu to nie działa?”,”czy ja to robię źle?” czując przy tym gorycz i rozczarowanie… ja stosuję receptę „żyj szczęśliwie i dąż do celów z całych sił i nie poddawaj się a pozytywne myśli traktuj jako dodatek do życia, bo one tylko ci pomogą w osiągnięciu szczęścia”… nie stawiać wszystkiego na cuda żyć teraźniejszością, starając się ją poprawić ale i marzyć…używać tego jako pomocy z całą siłą… a wtedy podświadomość sama podpowiada sposoby… ludzie i zdarzenia się idealnie wpasowują w nasze pragnienie… to prawda… nie raz tego doświadczyłem…
przede wszystkim tak jak mówi Imagine sekret nie jest lekarstwem, ale jest za to bardzo dobrym narzędziem, jest sposobem, pomysłem na to jak możemy stawać się lepszymi (nie chodzi mi o szpanerstwo) bardziej świadomymi siebie i tego co nas otacza:)
co do dóbr materialnych i tego, że ludzie cały czas chcą więcej i więcej… na cóż… widzę to tak, że ludzie w tych czasach z reguły (choć nie wszyscy) nastawieni są na bardzo konsumpcyjny styl życia, im więcej mają tym czują się szczęśliwsi (abstrakcja jak dla mnie, ale jednak) skoro tak chcą to jest ich wybór. są też jednak i tacy, którzy mają jasno wytyczone cele całe życie dążą do „tego” albo „tego” własnie brakuje im do pełni szczęścia i nie ważne czy jest to super drogi telewizor, czy podniszczona stara książka, której długo nie mogli znaleźć, sekret właśnie daje możliwość osiągnięcia tego, a pozytywne myślenie pozwala nie myśleć o sobie jak o kimś „wybrakowanym” bez „tego” ale jeszcze bardziej motywuje i pozwala się cieszyć w procesie zyskiwania tego a potem już posiadania, cieszymy się dużo bardziej… już wtedy gdy to kreujemy a proces przecież cały czas trwa:)
mam jedna takie pytanie jak myślicie na ile jesteśmy w stanie wpłynąć na drugą osobę? w książce jak i w filmie jest poruszony temat przyciągania miłości i osób które mogą nas nią obdarzyć? mnie natomiast chodzi o konkretną osobę… na razie pozostaje mi tylko afirmacja… ale zastanawiam się czy jest jeszcze jakiś inny „sposób” aby pomóc sobie sekretem…
pozdrawiam:)
a czy wiecie, że The Secret rusza pełną parą w Polsce? Za kilka dni organizowane jest seminarium. Szczegóły tutaj http://tnij.org/the_secret. Może kogoś zainteresuje :)
Pozdrawiam fanów Sekretu
SEKRET to tylko zajawka.
To spłycenie tematu, niemniej jednak warto się z nim zapoznać.
Wszystko wydaje się w nim takie magiczne i piękne, że nie dziwię się czemu wiele osób twierdzi, że to BZDURA.
Tymczasem to jest prawda, ale owinięta w piękną bawełnę tajemniczości a nawet konspiracji. Odbiorca może czuć się wystrychnięty na dudka – jak to, jak oni mogli TO wiedzieć, a ja nie?
Owo „TO” w Sekrecie nie jest niczym konkretnym. Chodzi o siłę myśli, jaka ma wpływ na nasze życie, ale została ona opisana w kontekście: stoliczku – nakryj się, a on to zrobi.
Jednym słowem – jeśli ktoś jest sceptyczny, niech zainteresuje się tematem głębiej, bo SEKRET jest tylko wstępem do pięknego świata Kreowania Rzeczywistości.
Zapraszam na niezwykłego bloga:
http://prawdziwysekret.pl/blog
Pozdrawiam,
Andżelika
Z tego co mi wiadomo (choć może mało jeszcze wiem) nie można ingerować w energie którą wysyła druga osoba, ponieważ każdy jest indywidualnością. Natomiast jest możliwe (poprzez wyobraźnie np) kreowanie sytuacji związanych z tą osobą,co z kolei ukierunkowuje działania i energie tej osoby na zjawiska które sobie przedstawiamy w umyśle, wibracje tej osoby mogą zacząć ukierunkowywać, i zestroić się w kierunku naszych myśli… przykładem jest np: Gdy spokojna osoba zacznie zadawać się z hucznym towarzystwem to przynajmniej po części i po jakimś czasie stanie się podobna.
Sekret jest tylko zwróceniem naszej uwagi na prawdę. Zawiera wiele fantastycznych myśli, które chcemy żeby były prawdziwe. Jednak jest to tylko część tej Wielkiej Prawdy. Obejrzałem Sekret wiele razy, mój zapał do niego po jakimś czasie minął. Brakowało mi większego zrozumienia, faktów, naukowej prawdy i tak to znalazłem The Master Key System Charlesa F. Haanela. W tym kursie odnalazłem ogrom wiedzy w którą chcę wierzyć i z dnia na dzień przybliżam się do zaakceptowania jej i ułożenia sobie życia według niej.
Tak na prawdę człowiek może wierzyć w co tylko chce, często nasze wierzenia wynoszą się z środowiska, z religii, z naszych doświadczeń.
Często to w co wierzymy akceptujemy całym sobą, jednak gdybyśmy poddali niektóre nasze wierzenia analizie to okaże się że nie wiemy dlaczego w coś wierzymy. Wiele rzeczy zupełnie nieświadomie programujemy sobie w naszej podświadomości. Ważne jest, żeby samemu sobie wybrać w co chce się wierzyć i zweryfikować nasze błędne myśli.
Najważniejsze w Sekrecie jest poznanie samego siebie, sam film tego wszystkiego nie dokona, ale wzbudza nasze zainteresowanie i kierunkuje naszą uwagę w głąb siebie.
Poznanie siebie jest wielkim wysiłkiem, niektórzy wolą żyć z dnia na dzień nie zastanawiając się zbytnio nad sobą. Wiele osób się tego boi. Ale nie da się uniknąć tezy, że ludzie którzy odnoszą na prawdę wielki sukces w życiu znają ten sekret, znają siebie, rozumieją życie. Oni posiadają głębokie zrozumienie świata. Naszym wyborem jest czy odrzucimy tę wiedzę i zaczniemy koncentrować się na codziennym życiu, czy nasze ambicje popchną nas do pracy nad sobą. Jeżeli oczekujemy prawdziwego trwałego szczęścia, to musimy odnaleźć wcześniej harmonie z samym sobą, wtedy możemy dokonać wszystkiego co tylko ma nam świat do zaoferowania.
Dopiero uczę się takiego patrzenia na Świat, chętnie bym z kimś o tym porozmawiał. Kto jest zainteresowany tym tematem i też ma potrzebe wymiany myśli niech pisze: tentomek87@gmail.com .
Kto jeszcze nie widział, a chce więcej wiedzy niech obejrzy film The Opus, nazywany drugą częścią Sekretu. Gorąco polecam.
każdy pisze ile szczęścia daje secret ale czy ktoś wie jak sprawić aby druga osoba przestała przyciągać same nieszcęscia .Jestem dziś w dołku gdy byłam sama nie znałam secretu brakowało mi wiary, pewności,siły.Gdy poznałam secret zaczełam pracować nad sobą udało mi się wiele zmienić na lepsze.Wyszłam za mąż za pechowca.Wszystko widzi w czarnych kolorach i tak przez 11 lat obarcza mnie swoimi problemami a ja nie mam tyle siły aby mu pomóc .Tracę ponownie wiarę że można siłą myśli zmienić na lepsze i pomóc drugiej osobie.Dobrze ktoś napisał że nie można wchodzić w czyjąś energię może kiedyś weszłam i przyczyniłam się do pech męża.Jak z tego bagna wyjść.Siedzieć i medytować jak mężowi wszystko sprzyja kroczy od sukcesu do sukcesu. Czy tak można jeśli traci się wiarę w Boga?
gaga zainteresuj się metodą silvy, tam jest coś związanego z pomocą innym metodami podobnymi jak cały sekret.Czy sekret, czy jak inaczej tego byśmy nie nazwali chodzi zawsze o podświadomość, a jeszcze jedna rada: nie obarczaj się problemami kogoś, dlatego że każdy jest odpowiedzialny za swój los, jeśli kogoś kochasz i pragniesz mu pomóc to postaraj się nakierować jego działania i myśli na pożądany sukces, coś w rodzaju motywacji. Jeśli mimo pomocy osoba ta nie da sobie rady oznacza to że po prostu jest słaba…wybacz ale tak wygląda prawda…nie interpretuj tego jako że mówię o jakiejś osobie negatywnie(to może podsuwać nierozważne decyzje, a do tego nie nakłaniam, bo w każdym człowieku jest coś wspaniałego…wystarczy to odkryć)jestem pewny że ta osoba jest cudownym człowiekiem skoro została twoim mężem :)życzę sukcesów i głowa do góry… będzie dobrze pozdrawiam
gaga ja szczerze, przepraszam z góry za słownictwo „gówno wielkie wiem” jeszcze o trwałych związkach.
Jednak coś już jednak wiem, skoncentruj się na tym, żeby w Waszych dniach pojawiło się coś dobrego. Miej dobre nastawienie, nie zmuszaj się do niczego, a ciesz się życiem. Zacznij przyciągać dobre okoliczności do Waszego życia. Przełoży się to i na męża. W filmie była dobra rada na ten problem. Zacznij koncentrować się na tym co doceniasz w mężu, za co Go kochasz. Otrzymacie tego więcej. Tak jak i Imagine uważam że w każdym z Nas jest coś wspaniałego, po prosty musimy to odkryć. Też pozdrawiam i życzę sukcesów. Będzie dobrze… a może już jest?
a ja wierzę w to. Przyciąganie sprawiło moją obecną sytuację. Doszło już do tego, że zaczęłam myśleć o samobójstwie – czyli koło się zamyka, nadal marazm. Ale zobaczyłam tęczę, taką prawdziwą, po deszczu (wiem jak banalnie to brzmi) i nagle przed oczami stanęły mi wszystkie rzeczy, które mam, z prędkością błyskawicy przeleciał mi przez głowę obrazy miejsc i sytuacji, w jakich nigdy nie byłam. Prawdopodobnie moje marzenia uaktywniły się w tej błyskawicy, bo naprawdę poczułam taką szczerą radość i wdzięczność, ot tak, po prostu. Rozumiecie mnie? Głęboko wierzę, że wszystko czego pragnę już na mnie czeka, idę w stronę tych pragnień. I zamierzam dzielić się z tą myślą z ludźmi, bo jeszcze bardziej aktywuję ten pozytyw. Trzymajcie kciuki, długa droga przede mną. Kto może i umie, niech się za mnie modli, proszę i z góry dziękuję. Odzywajcie się do mnie, bo poczucie osamotnienia jest najbardziej wstrzymującą emocją. To chyba ważne, by mieć z kim dzielić się radością. Ja na razie mam Was, czyli niewielką grupkę, ale to dopiero początek. W Sekrecie mówią „proście”, a zatem proszę Was o wsparcie…. Naprawdę tego potrzebuję. I.
dziękuję za radę .Wypożyczyłam w bibliotece metody silvy.Kiedyś już słuchałam i dobrze mi zrobiło na nowo sobie przypomnieć ale szkoda że film jest nie znany kiedyś chciałam obejrzeć a każdy robi wielkie oczy .Wiem że trzeba mieć dużo siły w sobie czasem ją obudzić .Wygodnie jest położyć się i biadolić .Ja każdy dzień wstaję szczęśliwa że idę do pracy zaprowadzam dzieci do szkoły uwielbiam jak się coś dzieje a ja we wszystkim świetnie sobie radzę.Pochodzę z rodziny despotycznej i ciężko jest mi nauczyć się czyjeś problemy nie brać na siebie.Jak mąż obarcza mnie swoimi problemami ja mu mówię”sam stworzyłeś myślami tą sytuację”motywuję go do zmiany myśli ale ale czasem ktoś ma zatwardziały sposób myślenia .Gdyby to ktoś obcy to bym powiedziała sobie nic na siłę.Poznałam sekret i pragnę aby czerpać z tej wiedzy czuć ją ciałem duszą i umysłem tylko jak widzę że moim bliskim coś nie wychodzi wpadam w panikę.Do zobaczenia.
Chciałbym przeprowadzić pewien eksperyment .
Korzystamy z prawa przyciągania w życiu prywatnym .
Odnosimy większe lub mniejsze sukcesy .
Jednak nieraz czujemy się niedobrze w naszym społecznym otoczeniu .
Burkliwa ekspedientka .niekompetentny urzędnik , dziury w drogach itd.itp.
Jeżeli byśmy w większej liczbie osób zapragnęli czegoś podobnego ,wspólnego w życiu publicznym . I te pragnienia wzmacniali i podtrzymywali przez kilka miesięcy
lub w poważniejszych sprawach nawet kilka lat .
Zainteresowanych uczestniczeniem w takim doświadczeniu zapraszam do
kontaktu : zbigniew1108 NOWY EKRAN.
Oczywiście w niczym nie stoi to w opozycji do indywidualnych pragnień realizowanych w przestrzeni społecznej .
Mnie chodzi o coś takiego :mam piękne , przyciągnięte ( osobiście ) buty ,a chodzę po błocie (publicznym) .
Pozdrawiam
Zbigniew
Ps.
Prawo przyciągania działa .Korzystam z jego efektów.
Dzień dobry. Chciałabym się poradzić w pewnej sprawie. Znam Secret od kilku lat i posługuję się nim z większym lub mniejszym powodzeniem. Dawno tamu oglądałam film, gdzie moim zdaniem też był przedstawiony pewien przykład działania prawa przyciągania. Jedna z głównych bohaterek jako mała dziewczynka wyobraża sobie swojego męża, opisuje go w najdrobniejszych szczegółach. Po wielu latach rzeczywiście spotyka kogoś takiego. Ja (znając secret) postanowiłam zrobić coś podobnego, tak dla spróbowania, nie licząc na jakieś szczególne efekty. Wielkie było moje zdumienie gdy w zeszłym roku rozpoczynając naukę w liceum zobaczyłam w nowej klasie chłopaka, który świetnie pasował do mojego wyobrażenia. Niestety nie jest mną jakoś szczególnie zainteresowany. Lubię z nim rozmawiać ale jemu nie zależy na tym by mnie bliżej poznać i chyba jest zainteresowany kimś innym. Czy mimo wszystko próbować go zdobyć? Czy lepiej odpuścić bez narzucania?
sally z mojego doświadczenia ci powiem że też zrobiłam listę cech charakteru przyszłego mężą bo już miałam 26 lat i cały czas czułam że to nie to.Nie szukałam na siłę po prostu żyłam i pracowałam.Nawet zapomniałam o tym jakie cechy ma mieć moj mąż.Któregoś dnia będąc w pracy przyszedł po przesyłkę mój obecny mąż.Poczułam że to jest to i mówię do koleżanki -Ula to jest mój mąż .Wewnętrznie tak czułam.W duchu powiedziałam Boże jak mam go poznać.Wszystko zrobił Bóg .Mojemu mężowi też wpadłam w oko i to on zdobył do mojego biura telefon i zadzwonił do mnie.Zawsze jak wszystkie sprawy są na siłę po jakimś czasie się nie układa i przychodzi cierpienie.Myślę że ten chłopak ci się podoba i pierwsze wrażenie to są te cechy .A jeśli on nie jest zainteresowany czyli po dłuższym poznaniu odkryłabyś że nie jest ciebie wart.Ja byłam w takim związku po dłuższym czasie on nie miał do mnie szacunku.Dziś uważam ten czas jako stracony-2lata.To co dobre dla nas wychodzi z wnętrza .
Dziękuję za odpowiedż Gaga. Ja widzę codziennie tego chłopaka, staram się z nim rozmawiać ale tak jak napisałaś nic na siłę. Myślę że są pewne rzeczy, które nas łączą, mamy podobne poczucie humoru, spojrzenie na pewne sprawy, lubię z nim gadać. Zwłaszcza że on zawsze uważnie słucha co mówię. Sam rzadko zaczyna rozmowę ale myślę że może być trochę nieśmiały. Zauważyłam że patrzył na mnie kilka razy ot tak po prostu jakby mnie obserwował. Tak więc nie przestaje myśleć pozytywnie, może się uda a jak nie to trudno. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)
Nawet jeśli znasz sekret i posługujesz się nim musisz wiedzieć że raczej nie działa to na kogoś zbytnio bo nie mamy mocy aby wpływać na czyjąś częstotliwość myśli… jednakże wydaje mi się że poprzez silną wiarę i stwarzanie obrazów w głowie może doprowadzić cię to do różnych sytuacji w których się spotkacie…tak się po prostu dzieje że twoje myśli będą miały na to wpływ i twoja podświadomość która podsunie ci kolejne kroki :) ufaj instynktowi i staraj się zniszczyć strach. Najlepsze jest stwierdzenie że raz się żyje, pamiętaj że jeśli masz u niego szanse( podobasz mu się) to czy prędzej czy później trzeba się umówić czy coś. A po co z tym czekać i wywoływać w sobie negatywne uczucia niepewności… najlepiej od razu i mieć to za sobą nie musisz się starać być niewiadomo kim jęśli to ma być to to on się zgodzi i tak i tak na tą kawę. Pozdrawiam
Sally: napisałaś „…gdy w zeszłym roku rozpoczynając naukę w liceum…”
Więc moim zdaniem wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Niektóre sprawy potrzebują czasu aby się ukształtować, a w ogóle to mogą się one kształtować przez całe życie.
Chyba nagle nie rzucicie szkoły i nie weźmiecie ślubu, nie założycie rodziny przed skończeniem liceum i nie będziecie już w następnym roku tej rodziny „powiększać”? Pomalutku :)
Od momentu gdy ja zacząłem na poważnie szukać żony/prosić o nią (to znaczy o kochającą mnie kobietę) miałem 23 lata i upłynęło 2 następne lata zanim ją poznałem, no i upłynęło jeszcze kolejne 3 zanim wzięliśmy ślub (po skończeniu studiów). Szczęśliwy jestem… Ale chodzi mi o to, że pewne sprawy nie powinny się wydarzyć „już-teraz-natychmiast”. Bo co byśmy robili przez resztę życia? Gdyby już teraz było po wszystkim? Ale to nie znaczy też, że nie reagowałem gdy tylko nadarzały mi się odpowiednie okazje… Teraz kreuję dalej i dziękuje za to co otrzymałem… Tobie życzę powodzenia i radości ze spełniających się marzeń :)
Dziękuję za wszystkie porady :) Oczywiście nie mam zamiaru niczego przyspieszać ani tym bardziej od razu zakładać rodziny, o niee… na wszystko przyjdzie czas. Jednak stwierdzam ze smutkiem, że bardziej spełniły się moje obawy niż marzenia: otóż mój „książę z bajki” znalazł sobie inną dziewczynę, którą usilnie próbuje zdobyć. Cóż, może to po części moja wina, za bardzo skupiam się na tym czego nie chcę?
Dokładnie o to chodzi… często skupiając się działa to odwrotnie poprzez uczucie braku tego. Sam zaobserwowałem jak to działa i mogę cię zapewnić że najlepiej robić wszytko w zgodzie z samym sobą. Przykładowo: nie martwić się że dana osoba nas nie chce tylko kreować się na osobę szczęśliwą w ramionach kogoś wyjątkowego…wystarczy wyobrażać sobie coś takiego w głowie a to przyjdzie zapewniam cię… trzeba pamiętać że nikogo nie można zmusić a i t ta osoba nie jest jedyna na świecie. Może to trudne do przełknięcia ale jeśli będziemy tylko zależni i zakochani w jednej osobie która nie odwzajemnia naszych uczuć…to po prostu będziemy nie szczęśliwi. Trzeba żyć dalej sam byłem z dziewczyną 4 lata i na początku było mi ciężko kogokolwiek poznać, jednak z biegiem czasu zmieniłem swoje nastawienie na takie że jestem wyjątkowym człowiekiem i chce poznać kogoś jak ja…co się działo? Wszytko układa się po kolei jak zaplanowałem…i poznaje sporo dziewczyn od tamtego czasu:)
Zauważyłam pewną prawidłowość w prawie przyciągania, np. jeśli czegoś się bardzo obawiamy, lub dzieje się coś czego nie chcemy to zazwyczaj się temu opieramy i narzekamy. Lecz kiedy zaakceptujemy daną sytuację i przestaniemy narzekać, znajdziemy pozytywną stronę to ta sytuacja zaczyna się zmieniać rzeczywiście na naszą korzyść. Jeśli godzimy się na to co jest i przestajemy chcieć czegoś innego to nagle dzieję się to czego na początku chcieliśmy. Ja tak miałam kilka razy. Czy ktoś zaobserwował coś podobnego?
Zgadza się ;) no Ja. Jedyne z czym mam mały problem to zdrowie…z tym walczę i próbuję sobie poradzić ale ciągle nic… dobrze by było usłyszeć radę od kogoś komu pomogło to rozwiązać problemy zdrowotne.
Jeśli chodzi o zdrowie polecam książkę „samouzdrawianie” Jose Silvy oraz „Zero Ograniczeń” Joe Vitale. Tam opisane są bardzo fajne przypadki uzdrowień. Moim zdaniem jeśli chodzi o „przyciąganie” zdrowia to potrzeba do tego wiele więcej wiary i pracy nad sobą niż do innych spraw.
Wesołych świąt :)
Dziękuje Sally…na pewno zajrzę.
Wesołych i pogodnych ;)
Kevin z filmu „Kevin sam w domu” jest zdecydowanym specem od przyciągania: wszystko mu się udaje i cokolwiek sobie zażyczy dostaje prawie od razu:)
Hehe to akurat prawda… żeby tak się dało ;)
Sally chciałbym ci gorąco podziękować za książki które mi podsunęłaś. Przyswoiłem sobie wiedzę i zacząłem stosować instrukcje zawarte w leczeniu samo uzdrawiania Silvy. Jako że jestem człowiekiem silnej wiary i nadziei pomogło mi to w wyleczeniu dolegliwości od których nie mogłem się wyzwolić przez kilka lat i to zaledwie w kilka dni gorliwych wizualizacji. Nie ma słów które opisały by jak jestem ci wdzięczny… teraz wiem że przypadek nie istnieje i sami mamy pełną kontrolę nad swoim życiem. Chciałbym powiedzieć wszystkim żeby dążyli do tego co kochają i wierzyli we własne cele… za dużo by opowiadać jak moje życie zarówno pod sensem zdrowia i finansów uległo zmianie… nawet nie wiem kiedy te zmiany zaszły a wszytko ułożyło się po mojej myśli…właśnie po myśli… zapamiętajcie to słowo i kierujcie się wewnętrznym głosem oraz intuicją…to nasz prawdziwy sekret.
Peter bardzo się cieszę, że mogłam pomóc :) Gratuluję sukcesu i życzę żeby było ich coraz więcej :) poza tym chciałam się podzielić pewnym doświadczeniem. Otóż jakiś czas temu postanowiłam że kilka razy dziennie, gdy tylko będę miała chwilę czasu będę siadać i wyobrażać sobie szczęście, największe, najdoskonalsze jakie tylko mogłam sobie wyobrazić. Wczuwałam się w to do tego stopnia, że miałam ciarki na całym ciele. Niebawem moja siostra brała ślub i te dwa dni kiedy trwała uroczystość były jakby magiczne,wszyscy czuli wspaniałą atmosferę, poznałam cudownych ludzi, między innymi przyjaciółkę z którą dogaduję się lepiej niż z jakąkolwiek inną… wierzę że dzięki temu, że wyobrażałam sobie to szczęście to przyciągnęłam je do siebie i zaowocowało to tymi wydarzeniami. Tak więc to też polecam :)
Więc twierdzicie, że nie można przyciągnąć drugiej osoby??? Sally co do Ciebie to uważam,że jesteś bardzo młoda skoro jesteś w liceum. Podkreślam to gdyż w Waszej relacji wiele może się zmienić. Pamiętaj wiek licealny u chłopców to „kipiące hormony” być może ta dziewczyna, która wzbudziła w nim zainteresowanie bardziej niż Ty kojarzy się z seksem za przeproszeniem, może ona w jego wyobrażeniach realizuje jego marzenia erotyczne?!? Istnieje szansa,że on po jakimś czasie stwierdzi,że to nie jest ta! Uzna,że się mocno pomylił. Są takie sytuacje w życiu kiedy wielka miłość pojawia się ponownie po wielu latach.
Choćby mój przypadek. Mam 29 lat kilka lat temu poznałam pewnego chłopaka, na początku nie byłam pewna czy mi się podoba jednak wkrótce zakochałam się bez opamiętania, zakochałam się kiedy on zaczął zwracać na mnie uwagę i kiedy poznaliśmy się bliżej na kilku randkach. Wcześniej wydawał mi się nieciekawy. Wizualnie to taki typ Williama Levi-jakaś gwiazda latynoska. A wcześniej nie był to mój typ. Bardzo przeżywałam to rozstanie. Po 5 latach spotkaliśmy się i okazało się, że obojgu nam waliło serce jak młotem, jednak on był już zaręczony i tylko jeden miesiąc dzielił go od ślubu z nią.
Widzieliśmy siebie ale żadne z nas nie miało ochoty podejść najpierw, ponieważ oboje jesteśmy strasznie dumni! Wreszcie zetknęliśmy się tak,że nie było wyjścia, staliśmy od siebie jeden metr i po prostu musieliśmy coś powiedzieć, ja nie byłam w stanie, czułam że zemdleję widziałam jego dziewczynę, która była podekscytowana ślubem, a ja kochałam go wręcz śmiertelnie, pomyślałam albo zaraz zemdleję albo niech już sobie pójdzie, ożeni i niech już nigdy więcej się nie spotykajmy.
Spojrzał na mnie i z takim samym wzrokiem nie wiedział co powiedzieć, ja zaczęłam się oddalać, wtedy on nabrał pewności siebie, zaczął mi okazywać jak bardzo jest zakochany i szczęśliwym ja zaczęłam powoli odchodzić i wreszcie się odezwał, ta rozmowa początkowo miała się skończyć po dwóch słowach, ponieważ bałam się że zacznie opowiadać o swoim szczęściu,weszłam więc szybko do takiego małego pokoju gdzie nikogo nie było. Niestety on poszedł za mną, chyba odebrał to jako znak że nasza rozmowa tam ma się potoczyć, dosłownie kręciło mi się w głowie, nie miałam pojęcia co zrobić, pomyślałam,że zaraz zwymiotuje. Nie pamiętam jak to się stało ale zaczęliśmy rozmawiać i nas, tak jakby ona nigdy nie istniała i to było piękne jednak naszła mnie myśl;dlaczego ja mam robić tej dziewczynie to co sama przeżyłam?!
To okropne, opowiada o sukni, torcie, domu weselnym, przecież ja nigdy taka nie byłam, nigdy nie czyniłam bliźniemu, co nie jest miłe mi. Duma nie pozwoliła mi powiedzieć,że go kocham potwornie mocno, no i oczywiście strach przed kompromitacją. Jednak on zaczął opowiadać,że to powinno być trochę inaczej i tak bardzo chciałam usłyszeć od niego,że mnie kocha, ale przede wszystkim zobaczyć to w jego oczach, samo gadanie to za mało, każdy mógłby to powiedzieć dla świętego spokoju pokrzywdzonej dziewczyny. Nie powiedział jednak!Aż tu nagle w pewnym momencie tej rozmowy zobaczyłam to na co czekałam jego oczy, wyraz twarzy był taki jak mój, jakby zaraz miał się popłakać, te szklane oczy, to zagubione spojrzenie, przełykanie śliny, suchość w gardle,drżące usta kiedy mówi…
I tak naprawdę nic więcej nie musiał mówić, wyczułam,że w myślach mówi kocham Cie! W tym momencie powiedział tylko,że bardzo mu mnie brakuje,potem po tygodniu zaprosił mnie na tym śmiesznym portalu społecznościowym FB i zaczęliśmy mieć kontakt przez kilka dni, potem długo nie odzywał się wcale. Pomyślałam,pewnie przygotowania do ślubu idą pełną parą. W końcu minęło 5 miesięcy, myślałam, pewnie niedługo zostanie tatą,skoro jest już po ślubie, aż pewnego dnia wchodzę na FB, z którego korzystam dość rzadko i widzę wiadomość od niego którą wysłał 2 tygodnie wcześniej. Serce wali mi jak młotem ale otwieram to.
Pisze tylko „Cześć, co słychać, jak samopoczucie, bardzo długo się nie odzywasz, może coś się stało, jakieś zmiany nastąpiły w Twoim życiu?” Odpisałam różne rzeczy i zadałam pytanie jaki był ślub? itp itd a ona mnie zaskoczył i napisał ślubu nie było! Odwołałem! Nie mogłem! i zanim doszło do tego, że staliśmy się parą minęło jeszcze kilka miesięcy, ponieważ czułam się niepewnie. także cały proces trwał wiele lat nim się do siebie przekonaliśmy całkowicie. Pragnęłam go już w momencie kiedy to napisał,że ślubu nie było ale czułam się skrzywdzona,bałam się że ta dziewczyna będzie w naszym życiu istnieć, zwłaszcza w moim, poczucie krzywdy,jakie teraz jej wyrządzamy, sama też nie wiedziałam czy mogę mu wybaczyć w końcu był ze mną przed nią potem sypiał z inną mieszkał, zaręczył się, jakby pewną energię wykorzystał już raz, czy znowu będzie chciał to wszystko znosić od nowa?
Bałam się wszystkiego ale uczucie jakie miałam do niego pozwoliło mi zaryzykować. I teraz jest dobrze! Kocham go jak szaleniec i czuję ,że on także, chciałabym ogromnie zostać jego żoną mieć dziecko,jednak z drugiej strony wiem,że to nie może pójść tak szybko. Opisałam to wszystko ponieważ chciałam abyś uświadomiła sobie, że wiele jest przed Tobą i wiele może Ciebie zaskoczyć, na pewno nie wolno się poddawać, trzeba wierzyć i nawet jeśli on, Twój wymarzony nie chce Ciebie „na dzień dzisiejszy;-)” to jeszcze nic straconego.
Nie uciekaj, bądź dla niego miła i uśmiechnięta nawet kiedy idzie obok swojej dziewczyny, nie po to by go uwieść lecz by obraz Twojej osoby pozostał w jego wyobrażeniach bardzo pozytywny, miły i dobry, wierz mi, to chłopak, który jeszcze nie wie czego chce. Ja kocham mojego chłopaka tak mocno,że brakuje mi słów. Powodzenia życzę w dążeniu do celów, życzę wiary w siebie i ogromnej odwagi w braniu tego o czym marzymy i odwagi przede wszystkim marzyć.
Witam! Drodzy „sekretowicze” chciałam się poradzić w pewnej sprawie. Jest to problem z którym walczę od wielu lat. Być może ktoś z Was wie jak sobie z tym poradzić, jak można użyć Secretu do rozwiązania go. Konkretnie: mam problem z występami publicznymi. Kiedy mam coś powiedzieć, zaimprowizować nawet w niewielkim gronie od razu cała się trzęsę a w głowie mam czarną pustkę, nie jestem w stanie nic powiedzieć. Ten problem dotyczy nie tylko mnie ale większą część mojej rodziny. Jeśli ktoś może pomóc, zna jakiś sposób lub rozwiązanie to proszę o odpowiedź. Pozdrawiam
Sally obejrzyj kolejne części twórców sekretu – „The opus” i „The compass” na pewno było coś tam o tym :) pozdrawiam i życzę odwagi. Mi osobiście pomaga sama myśl „wiem kim jestem i co sobą przedtawiam…raz się żyję więc dobrze to wykorzystam” :) albo ” mój strach jest jak ziarenko… a ja zgniatam je wielkim butem w myślach którą jest moja pewność siebie”
@Sally: trochę o tym mówimy z Arturem w naszej romowie http://www.proaktywnie.pl/2012/02/fakty-i-mity-rozwoju-osobistego-pewnosc-siebie/ . Zobacz, czy tam znajdziesz wskazówkę.
Mi osobiście pomagają 2 założenia: Pierwsze – ludzie słuchając Cię chcą, żeby to był dobrze spędzony, czas, więc są zdecydowanie po twojej stronie. Drugie – przekazuj to, co uważasz za wartościowe, ludzie to doceniają.
I się sprawdza już o ładnych kilku lat :)
Ja mam pytanie odnośnie przyciągania. Mariuszu, a co jeśli kogoś bardzo się kocha intensywnie myśli o tej osobie można go do siebie przyciągnąć??? jaki jest sposób? Jaka metoda działania? Czytam tego typu książki jak Secret czy Potęga podświadomości J.M. i sporo zrozumiałam jednak obie książki bardziej nawiązują do poprawienia bytu materialnego, mnie na tym bardzo zależy choć bardziej na tej osobie.
Do Lila i innych…którzy szukają cudów aby przyciągnąć jakieś osoby. Ludzie opanujcie się i zastanówcie… po 1 nie można wpływać na czyjąś wole siłą(to tak jak byście komuś odbierali wolność i swobode w wybieraniu partnera/partnerki i zastanówcie się najpierw czy chcielibyście aby was do siebie przykładowo przyciągnął alkocholik siłą umysłu… zadowolone byście były/byli ze związku z taką czy daną osobą mimo swojej woli?) … po 2 nie można robić czegoś wbrew komuś pamiętajcie ta osoba sama musi się w was zabujać czy jak tam to nazwać. Jedyna rada to postarać się o to aby jak najlepiej wypajść w kogoś oczach i starać się np. zapraszająć na kawę oraz inicjując rozmowę… reszta działa jak w natrze.. albo się komuś podobacie albo nie…i taksamo wam ktoś się podoba albo nie.Nie płakać nie żalić się iść dalej, wziąść się w garść… jest 7 miliradów ludzi na świecie… nie róbcie z siebie bogów którzy myślą że poznali sekret to już każdego mogą mieć. Pozdrawiam
To generalnie było pytanie do Mariusza ale ok! Widzisz ja nie jestem zadnym pijakiem który przyciąga kogoś do siebie bo jeśli Ty uważnie przeczytałeś Secret czy Potęga podświadomości to powinieneś zrozumieć, że podstawą jest pozytywne myślenie, nie wolno nikogo krytykować i oceniać w gruncie rzeczy myślisz bardzo negatywnie, poza tym jak można myleć o sobie że jest się Bogiem po przeczytanie tej książki, Ty niewiele zrozumiałeś!!! Z całym szacunkiem ale nic nie rozumiesz. Wszyscy byliby milinerami gdyby potrafili tak bardzo mocno z tak ogromną wiarą wprowadzić to w stan tego”najwyższego umysłu” Przeczytaj sobie Potęga podświadomośći ponieważ sekret jest świetną książką ale powstałą na podstawie właśnie tej, którą ja polecam a różnią sie tym że J.M. był praktykującym katolikiem natomiast Sekret odnośi się do metafizyki i nawet bardziej buddyzmu. Sekret to jest całkowiecie prawdziwa rzecz, ale adekwatna do naszych czasów. Ludzie którzy to napisali, stworzyli chcili przede wszystkim dorobic się wielkiej kasy, wykorzystując kilka wielkich dzieł, bestsellerów, kóre zostały napisane nawet wiek wcześniej. Najlbiższą książką jest właśnie P.P. Josepha M. Jednak Murphy pisał tę książkę z sercem, wierząc,że ma pomóc, oczywiście miał na względzie pieniądze ale przeczytalam obie książki jedna po drugiej i zdecydowanie Murphy stworzył dzieło a Rhonda Byrne podrobila jego twórczość zmieniając kilka reguł tak by bardzoej dostosować je do dzisiejszych czasów. Ja osobiście jestem na takim etapie życia,ze ciężko mi nastawić się na pozytywne myślenie, bardzo się staram ale to nie jest łatwe. Widzę Piotrze, że przed Tobą jest trochę dłuższa droga. Wiem jednak że taka silna wiara, czy siła tudzież potęga podswiadomości potrafi przynieść przeogromne owoce. Po raz pierwszy zapoznałam się z PP 16 lat temu i wtedy miałam ogromny zapał by osiągnąć wszystko czego zapragnę i tak się działo, malymi krokami osiągałam wszystko o czym marzyłam. Ponadto jestem świadkiem jak osoba która poleciła mi te książke do dziś zdobywa to co chce. Ostatnio widziałm reklame w TV sklepów Biedronka, widać że agencja czy PR która stworzyła tę reklamę ostro zagłębiła sie w film Secret. Także zauważ że ta książka nastawiona jest na niezły komercjalizm. Choć wyraziłam nieco krytyki w stronę Sekretu to bardzo lubię te książkę jednak w porownaniu z PP wypada blado. Po przeczytaniu tej drugiej poczułam ze trzymam w ręku coś w rodzaju świętej księgi nawet Biblii. Czyta się ją szybko latwo i zrozumiale, zupełnie jak Biblię, Sekret jest bardziej zawily. Gorzej jednak z moim nastawieniem emocjonalnym.
Jeszcze coś Piotrze gdybyś był mniej butny to zrozumiałbyś inną ważną rzecz, człowiek musi nastawić się przede wszystkim pozytywnie i nastawić na dobro, wyzbyć niszczących nasze ciało nawyków, także pijak może nie mieć siły przyciągania, zazwyczaj alkoholicy żyją jako nieszczęśnicy, podobnie narkomani. Zło przyciąga zło, a dobro przyciąga dobro. Musisz wiedzieć że jeśli nakierujesz swojej sile podświadomości, osobę której pragniesz i uwierzysz to los jest w stanie tę osobę przywieźć do Ciebie, w jednym fragmencie Sekretu napisane jest że czasem możemy pomyśleć o osobie której nie widziałeś kilka lat.i po jakimś czasie nagle ją spotykasz tak samo dzieje się z miłością bardzo się w kimś zakochasz i intensywnie myślisz o tej osobie nie wyobrażasz sobie życia z kimś innym i ta osoba może pewnego dnia z Tobą być. Ale Piotrze ludzie tak małej wiary jak TY mogą tylko stękać i nękać innych że wiara to bzdura!!! Siła wiary polega na tym,ze ja powinnam powiedzieć: „o nie Jesteś wyjątkowo pozbawiony empatii możesz myśleć co chcesz a ja i tak zdobędę tę osobę której pragnę bo on jest już mój jest dla mnie a ja dla niego” na tym polega siła sekretu ale trzeba jeszcze mieć wiarę.
Z jakiegoś powodu nie mogę dodać wpisu :/
Daj swój email Lily to wyślę ci co miałem na myśli żeby nie było niezrozumień
Spokojnie i naucz się czytać ze zrozumieniem :) nie napisałem że ty czy ktoś jest jakimś pijakiem… napisałem że gdyby ludzie nauczyli się innych to mógłby „przysłowiowy żul z ulicy” sprawić swoim umysłem że się w nim zakochasz… czujesz różnicę? Moja droga dziękuję ci (i piszę to w pełnym szacunku i miłym nastawieniu) że chcesz mi dać wskazówki… jednakże wiem bardzo dużo na temat sekretu bo przerabiam go i wcielam w życie od kilku lat… czytałem „potęgę podświadomości” i wiele innych książek z tym związanych. I nie ma czegoś takiego jak sekret… są tylko takie prawa wszechświata jak…energia…PODŚWIADOMOŚĆ…wiara…to wszytko. Jak dobrze pamiętam w książce Murphiego było o tym aby wyobrażać sobie cechy czy wygląd ukochanej osoby i czekać wierząc że taka nas spotka. Nie było nic o tym jak rozkochać tylko i wyłącznie daną osobę przy pomocy myśli…wyobraźni itp ale jeśli to pominąłem coś to wybacz… nie mam idealnej pamięci … nie no staraj się i myśl o tej osobie może do czegoś to doprowadzi ale na pewno nie zaszkodzi a ja osobiście życzę ci szczęścia… jednakże wiedz że każdy posiada własną wolę i gdy już będziesz cierpieć (czego nie życzę) z powodu nie odwzajemnionej miłości przypomnisz sobie moje słowa…staraj się ale żyj też dalej moja droga. Nie sądzisz szanowna Lili że to już ingerencja w czyjąś wolną wolę… chciałabyś żeby ktoś ciebie zaprogramował do kochania kogoś kogo nie chciałabyś pokochać? :) Jeśli kogoś kochasz to rób i myśl pozytywnie ale nie dąż do kontroli kogoś zachowania… pytanie do Mariusza ok… ja tylko przytoczyłem swoje zdanie aby ludzie nieco przemyśleli czego chcą… pieniądze rzeczy ok… ale posiąść ludzi to już co innego…człowiek to nie rzecz a mówię to tylko w odniesieniu jeśli ktoś myśli że rozkocha kogoś na siłę używając umysłu ingerując w wolną wolę człowieka… jeśli sekret itp sprawi że dwoje osób zakocha się z wzajemnością to tak jak najbardziej jestem za i jest to piękna rzecz. I rozumiem cię ale dziwnie nie spójna jest twoja wypowiedź i z grubsza nie wiem o czym tak na prawdę… moja wypowiedź to nie krytyka ani nic co miało by kogoś rozzłościć lecz tylko swobodna wymiana mojego poglądu- musisz to zrozumieć … i nie ma na celu zdenerwowania kogokolwiek jak stało się widzę w twoim przypadku :) Btw. Czy sekret, czy książka J.M to wszytko i to samo… bóg to sekret… sekret to bóg… bóg to WUK… Bóg to dobro… dobro i pozytywne myślenie to programowanie — programowanie dobra– to rozwój… rozwój którego chce od nas bóg— to obiecana wieczność ale to już głębsza prawda do której zrozumienia potrzeba wiele czasu :) Zbędna jest twoja nauka którą mi tu sugerujesz ponieważ ja to wszytko dobrze wiem he mimo to dzięki za włożony trud w napisanie tego :) Pozdrawiam i życzę troszkę dystansu… bo nie jestem nikim butnym… staram się dzielić doświadczeniem z innymi ale przecież nikt nie musi korzystać tak jak i ty:) pisałem te posty z nastawieniem dobra do ciebie… cóż zrobić że masz taką a nie inną interpretację… nie dziwi mnie to zwłaszcza że dotyczy to ciebie i osoby co na pewno jest dla ciebie ważną sprawą. Przykre jest jednak to że bez wahania użyłaś nie miłych słów wobec mnie… Nie wiem skąd wywnioskowałaś że ja mówię „że wiara to bzdura” ale spoko :D uważam że wiara jest podstawą dosłownie wszystkiego co było jest i będzie moja droga… a z miłością to powiem ci jedno… kochasz go ok… próbuj i wierz ale uważaj żeby to nie odwróciło się przeciwko tobie.Miłość to bolesny temat… czasem jest bajka, czasem koszmar… ale zapamiętaj że nie wszytko da się zrobić na siłę. Jeśli kochasz – nie rezygnuj i walcz… ale wszystko do tego momentu żebyś sama nie cierpiała :) „On jest mój a ja dla niego” och kobiety :)) życie to nie zawsze film… a to stwierdzenie jest dla mnie co najmniej sory – bez sensu jako częste oszukiwanie siebie… ale próbuj próbuj :) radzę jednak mniej bujania w obłokach i myślenia(co również jest potrzebne bardzo), a więcej działania… nie pożałujesz na pewno. Btw. przytoczę historię ze swojego życia… poznałem sekret i próbowałem robić to samo co ty Lily… zakochany mega wpatrzony w zdjęcie ukochanej osoby na telefonie non stop myśląc o niej,osoba która mnie prawie nie znała… wyobrażałem sobie nas razem trzymających się za rękę itp… wspólną przyszłość czują i wmawiając sobie że ta osoba jest dla mnie idealna całym sobą wraz z największym uczuciem… miałem tak z 3 osobami… jak się skończyło? choćbym nie wiem jak się starał i wyobrażał myśląć że wpłynę na kogoś… olały mnie po prostu a ja myślę… karwa to nie działa :/ wolna wola każdego człowieka – pamiętajcie. Dlatego proponuje myśleć o cechach i ogólnym wzorze partnera na którą chcemy trafić a nie konkretnej osobie.Jesteś mega zakochana i tylko ta jedyna ma dla ciebie sens… myśl o niej i wykorzystaj wszystko co podsuwa intuicja czyli… mózg mówi: zadzwoń albo napisz do niego.. po chwili nie to bez sensu…NIC NIE JEST BEZ SENSU – działaj :) Życie to sprawdzian…
Widzisz mimo wszystko ja się z Tobą nie zgadzam, zupełnie się mylisz i jesteś w ślepym zaułku. Potęgę podś, poznałam kilkanaście lat temu, byłam wtedy bardzo młoda.Książkę dala mi moja nauczycielka,która kupiła tę książkę kiedy tylko ukazała się w polskiej wersji językowej. Wcześniej jej życie niosło wiele porażek za sobą. Przeczytałam jednak wtedy niewiele do mnie trafiło. Kilka lat później zaczęłam studia. Poznałam tam chłopaka zakochałam się ale nie miałam pojęcia, że on ma dziewczynę, ona zostawiła go. Wkrótce ja zachorowałam zrezygnowałam ze studiów nie miałam z nim kontaktu. Ale to uczucie we mnie zostało. On nic do mnie nie czuł choć wiedział ,że mi się podoba. Choroba sprawiła, że odizolowałam się od ludzi. Dała mi jednocześnie szansę na kontakt z Bogiem, niezwykły kontakt. Wtedy po raz drugi sięgnęłam po książkę. Zaczęłam czytać i wykonywać polecenia J.M. Zaczęłam przyciągać do siebie Artura widziałam go modliłam się, nie wiedziałam co robi, czy kogoś ma nic nie wiedziałam bo to nie miało znaczenia gdyż wiedziałam, ze on ma być mój! Wkrótce podświadomość powiedziała mi, już nie pamiętam jak to się stało, może mi się to przyśniło, może podczas modlitwy imię Alicja-czułam,że to jego nowa dziewczyna. Nadal jednak modliłam się cierpiałam przy tym trochę ale żarliwie się modliłam. Wkrótce moja choroba zaczęła ustawać, zajęłam się intensywnie sportem wiedziałam, że wkrótce wrócę na studia, ćwiczyłam codziennie po kilka godzin biegałam,pływałam itp te ćwiczenia wyrabiały we mnie silniejszą wolę ale jednocześnie chciałam odzyskać formę po powrocie do życia. Nie miałam wtedy kontaktu z nikim, czytałam, modliłam się wyciszałam,przeczytałam, że ks. Twardowski uważa samotność za niezwykłą możliwość kontaktu z Bogiem i samym sobą. Ludzie potrafiący i chcący żyć w samotności są inteligentniejsi. Samotność to dar. Wróciłam na studia, na inną uczelnię.Pewnego dnia spóźniłam się na wykład idąc korytarzem zauważyłam Artura siedzącego na ławce pod salą, w której był mój wykład, nie mogłam w to uwierzyć, okazało się że on też zaczął tam właśnie studiować ale zaocznie. Zamiast pójść na wykład usiadłam się i zaczęliśmy gadać, dał mi swój nr tel umówiliśmy się i potem spotkaliśmy się wielokrotnie, podczas jednej rozmowy on wyznał mi, że zakochany jest w Ali-Alicji, to dla mnie kolejny szok. przecież ja to wiedziałam. Alicja jednak nie chciała być z Arturem. Wkrótce jednak zaczął trochę zapominać o tej dziewczynie. Jednak we mnie zaczęły pojawiać się wątpliwości, coś jakby mówiło mi, że Artur nie jest dla mnie, coś więcej, coś innego na mnie czeka, posłuchałam swojej podświadomości raz jeszcze. Ponownie zerwał nam się kontakt. Cały czas o nim myślałam, wiem że miała jakąś dziewczynę przez pewien czas. Nie mogłam o nim zapomnieć bo nikt mi się nie podobał tak jak on.Z drugiej strony coś mi mówiło to nie jest to!!! Po 2 latach poznałam tego drugiego i tym razem poczułam ogromną miłość, zaczęliśmy się spotykać, nie miałam żadnych obaw, to było cudowne, wiedziałam,ze teraz poznałam co to miłość, Artur poszedł w zapomnienie. To było tak cudowne móc być z kimś kogo się tak pokochało, dałam taką emocjonalną wolność jednocześnie Arturowi, chciałam aby i on był z kimś szczęśliwy, wiedziałam, ze gdybym go spotkała mogłabym rozmawiać z nim jak ze swoim dobrym kolegą bo pokochałam kogoś innego. Wiedziałam ze rozpoczynam wspaniały związek. Ten właściwy. I o tym drugim nie potrafię zapomnieć. To tak bardzo boli! Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie mieć jeszcze raz tak ogromną wiarę jak wtedy. Pewnego dnia dostałam list z san Giovanni rotondo to miejsce gdzie pochowano o. Pio. W środku było zdjęcie młodego o. Pio wzięłam to zdjęcie i pomyślałam:”on niesłychanie mocno kogoś mi przypomina…” Wyglądał jak Artur i po 6 latach od zerwania kontaktu Artur napisał do mnie maila, chciał nawet umówić się na randkę. Jednak dla mnie to już nie było to, kochałam szczerze mocno tego drugiego chłopaka. Z Arturem nadal mamy kontakt, on po roku poznał dziewczynę i mam nadzieję, ze wszystko układa się doskonale. To dobry chłopak i zasługuje naprawdę na najlepsze. Wzorem silnej wiary jest dla mnie kobieta cierpiąca na krwotok z Biblii. Wierzyła, ze gdy tylko dotknie frędzli płaszcza Jezusa zostanie ozdrowiona mimo że wcześniej wydała majątek na lekarzy. Wielu mogło myśleć wtedy i mówić jak Ty:’ ech niech sobie wierzy jak chce, ale buja w obłokach”-tak mówią ludzie małej wiary. przecież to nie frędzle ją uzdrowiły lecz wiara. Ja kilka lat temu wybrałam się do Izraela. wierzyłam,że gdy tylko dotknę grobu Jezusa wszystko w moim życiu się zmieni. Przede wszystkim, że znów będę z tym chłopakiem. Jednak nie mam w sobie tej wielkiej wiary jak kiedyś. Spróbuję wykształcić to w sobie, będę się starać. Jedna z moich koleżanek, pojechała kiedyś jeszcze przede mną do Izraela, miała wtedy 30 lat. Traciła nadzieję, bo nie było jej łatwo znaleźć kogoś. Po 9 miesiącach zakochała się, wkrótce zamieszkała ze swoim chłopakiem kilka miesięcy później urodziło im się dziecko i jakiś czas potem pobrali się. Myślę że wiedzie im się dobrze. Niedawno też poznałam kobietę, która opowiadała historię swojej przyjaciółki, która także była w Izraelu. Modliła się o to by jej syn i synowa żyli w zgodzie i byli doskonałym małżeństwem. Po powrocie rozwiedli się, matka się załamała. 3 lata później syn ożenił się ponownie z kimś innym i wszystko zaczęło mu się układać, w pracy dostał wielki awans. Okazało się że Bóg zaczął działać od razu. Rozwiedli się ponieważ Bóg wiedział lepiej co dla niego było najlepsze, natomiast poprzednia synowa na sprawie rozwodowej przyznała, ze była z nim tylko dla pieniędzy. Ja poznaję ciągle kogoś nowego, ale nikt nie jest tym którego kocham, liczę na ten sam wzlot uczuciowy na zapomnienie, na zwrócenie wolności jemu tak jak Arturowi jednak nie potrafię kiedy słyszę o nim coś robi mi się słabo, każdy inny jest beznadziejny, bo kocham tego właśnie i nie innego. Chciałabym aby wróciły dawne czasy, żebyśmy mogli się spotykać jak dawniej. Jak widzisz po historii z Arturem Ci którzy mają wiarę przenoszą góry, ja przeniosłam górę wpływając na podświadomość tego chłopaka. Nie wątpię, że i Tobie przydarzyło się wiele za pomocą wiary ale mimo wszystko ona nie jest taka za jaką można by Cię podziwiać choćbyś 10,100,1000 książek na ten temat przeczytał. Za czasów Jezusa Ci uczeni w piśmie mieli jej najmniej. Wznieść się ponad wszystko i wszystkich w wierze jest sztuką i już nic więcej nie potrzeba. Wiara to nie jest bujanie w obłokach, wiara to moc, siła, to dar. A ty oceniasz ludzi jakbyś chciał wybić im z głowy wiarę jakbyś znał Boga lepiej niż ktokolwiek inny. Jakbyś znał życie każdego z nas, a tacy jak Ty przeżywają największy zawód kiedy w pewnym momencie zdają sobie sprawę jak mała jest ich wiedza. poza tym nie mogę do niego napisać bo on ma dziewczynę podobno, jak z Arturem zetknął nas los tak też z nim los musi zadziałać ja swoją osobą nie mogę ingerować. To musi stać się samo. Muszą ze sobą zerwać bez mojej ingerencji. jak w przypadku Artura. Nie dzwoniłam też do niego lecz przywołałam go emocjonalnie, najpierw na studiach potem dzięki zdjęciu o. PIO w sekrecie to również jest napisane. Pomyśl o kimś kogo dawno nie widziałeś a przyciągniesz go.
„A ty oceniasz ludzi jakbyś chciał wybić im z głowy wiarę jakbyś znał Boga lepiej niż ktokolwiek inny” … no tym to mnie załamałaś teraz…przepraszam bardzo ale możesz mi odpowiedzieć gdzie ja oceniam ludzi i przytoczyć jakiś fragment mojej wypowiedzi która o tym świadczy??? bo ja piszę o jednym a ty o drugim moja droga.Nie zauważasz wciąż różnicy że jestem za wiarą i podświadomością lecz nie za kontrolą kogoś umysłu na siłę…czujesz różnicę? z tego co wiem to każdy z nas dostał własną wolę i zostaliśmy stworzeni na boże podobieństwo co jak zapewne wiesz ,a jest tym możliwość robienia tego o czym tu właśnie piszemy ale nie kontrola czyjegoś umysłu bo to już rani nie tylko normy etyczne i moralne ale swobodę każdego człowieka jako istnienia nieprawdaż? może i tak ale co jeśli się komuś nie spodobasz i nagle po twoich „super wyobrażeniach” zaczniesz się tej osobie podobać… jestem przekonany że tak nie będzie przykro mi… to nie działa w ten sposób bezpośrednio… jedynie przez sprzyjające sytuacje, intuicyjne pomysły oraz wszelakie sygnały które są podpowiedzią co możemy zrobić aby zdobyć serce danej osoby… a ludzie najlepiej chcieliby być od razu „Amorem” i strzelać sobie jak na wystawie ze swoich strzał miłości do tego kto im się podoba. Jakbyś moja droga chciała wiedzieć to uważam się za bardzo wierzącą osobę… i nie wiem skąd ty bierzesz te swoje dziwne interpretacje że ja jestem przeciw wierze czy kogoś nakłaniam do tego… zastanów się trochę zanim powiesz coś niestosownego. Tak samo nie uważam się co ty mi sugerujesz ” zjadacza rozumów. Prawa wszechświata, podświadomość itp to tylko moje zainteresowania. Widzę ty twoją historię miłosną niczym z filmu…i ok ciesze się… tak samo jak z twoje wielkiej wiary ale podświadomość i prawa wszechświata przeważnie wiedzą jaki partner będzie dla nas odpowiedni…dlatego z tym czy innym nie wychodzi…musisz to zaakceptować. Zresztą nie zamierzam być żadnym nauczycielem… przypomina mi się tylko powiedzenie ” jeżeli na prawdę kogoś kochasz, puść to wolno… jeśli nie wróci… nigdy twoje nie było” tak samo jest w mnóstwo przypadkach… znając kobiecą zawziętość… to ciągłe czekanie tylko na jedną osobę może skończyć się niestety bardzo smutnie… co nie oznacza że nie należy próbować. To prawda że wiara czyni cuda i trwaj w wierze moja droga… w moim życiu uczyniła już wiele i nadal za jej sprawą dzieją się dobre rzeczy. Nie mniej jednak nie zrozumiem twojego przejawu hipokryzji gdy mówisz że oceniam innych gdy ty oceniasz właśnie mnie i to dosyć negatywnie w ogóle mnie nie znając. Czasem też jest dobrze zejść na ziemię i działać czegoś szukać wprzód… a nie ciągle marząc i nic nie robiąc mając nadzieję że manna spadnie z nieba. Nie zamierzam podejmować dyskusji na temat związków tym bardziej z kobietą gdyż one przeważnie marzą o księciu z bajki… ja na szczęście mam podejście „jak nie ta to INNA” i wie dokładnie czego chcę. „Coś jakby mówiło mi, że Artur nie jest dla mnie” – a to już może być przejaw niezdecydowania właśnie, najgorsze jest błądzenie i niezdecydowanie…przykro mi że tak to się skończyło :) często robimy to czego potem żałujemy
właśnie dlatego nigdy się nie dogadamy. Bo dla Ciebie nie ta, to inna. Dla mnie tak nie jest. Być może ty nigdy nie doszedłeś do tak wielkiego poczucia wiary dlatego masz jej mniej, ponieważ wiarę nazywasz stąpaniem w obłokach, kiedy to na prawdę mnie spotkało z tym Arturem dokładnie to wszystko łącznie w tym imieniem jego byłej miłości. ja teraz nie żałuję że z nim nie wyszło, przeciwnie cieszę się! wiem, że dla mnie stworzony jest ten drugi. Będąc z tym Arturem chciałam spróbować dlatego go przywoływałam, a czuję że ty nie wierzysz w tą historię. A pamiętaj wiara nadzieja i miłość są najważniejsze z nich trzech największa jest miłość na pewno znasz to z 1 listu do koryntian rozdz 13. jest napisane też,że miłość wszystkiemu ufa i wszystkiemu wierzy. Dla Ciebie to co napisałam to bzdury i może w to wierzysz, a może nie, kiedy ktoś mi coś takiego opowie ufam i wierzę bo dlaczego miałby tego nie przeżyć? Gdyby się okazało,że on kłamie i myśli, ze zrobił ze mnie idiotkę to on zatruwa swoje sumienie. Dlatego właśnie uważam ,że jesteś człowiekiem małej wiary, dlatego też przytoczyłam fragment kobiety cierpiącej na krwotok. Gdybym to ja opowiedziała historię jak dotknięciem frędzli zostałam ozdrowiona powiedziałbyś :”no debil jak cholera z tej laski, niech zejdzie na ziemie” tymczasem wiara objawia się wszędzie, różnym ludziom. Mój wujek był a Auschwitz. Pewnego dnia wezwali ich do jakiegoś pomieszczenia, kazali się rozebrać do naga, usiąść i czekać. jak zostaną wezwani pójdą do innego pomieszczenia. siedzieli tam niektórzy płakali inni milczeli potem w pewnym momencie zawisł na jego głową pająk na nitce, on powiedział, pająki niby przynoszą szczęście więc ten pająk wyciągnie mnie stąd. Kiedy ich wezwali na zewnątrz kazali ustawić się w szeregu i wezwali jego numer, powiedzieli jesteś architektem? on odpowiedział tak-kazali mu się ubrać i pójść za nimi reszta ludzi zginęła. Od tej pory w naszym domu nie zabija się pająków, nie dlatego ze są święte ale są symbolem tej strasznej historii. W sekrecie jest jeden mężczyzna, który opowiada historię kamyka, także wszystko może się stać symbolem wiary. pająk, kamyk… Ty być może masz w sobie wiarę ale taką jaka jest wygodna i zrozumiała tylko dla Ciebie i taką jaka tylko Tobie służy, brak Ci jednak empatii, a o tym pisze także J.M. trzeba starać się w sobie wykształcić te cechę. J. M pisze także że jeśli chcemy czasem poznać odpowiedź na jakieś dręczące nas pytania zapytajmy podświadomość, a ona nam odpowie i to samo czułam będąc z Arturem, chciałam go ale im bliżej i więcej go miałam czułam,że to nie to. Z tym drugim chłopakiem nie miałam żadnych wątpliwości, kompletnie żadnych, nawet przez sekundę nie zastanawiałam się czy to ten czy nie ten. To był ten! i to jest ten nadal! Miłość nie ma tak jak nie ta to inna to jest myślenie, które prowadzi do donikąd do rozwodów, do porażek jak nie ten to inny-tak możesz powiedzieć o samochodzie kiedy stary się zepsuje. Człowiek nie ma terminu przydatności. obie moje babcie szybko straciły mężów. Żadna nie związała się ponownie, choć mówiono im jak sobie poradzisz taka sama, skąd pieniądze? masz małe dziecko! Babcie odpowiedziały że zawsze się znajdą pieniądze na życie. Jedna i druga tak bardzo kochały swoich mężów, że nie wyobrażały sobie innych mężczyzn na miejscu swoich ukochanych. Obie żyją bez partnerów, są szczęśliwe mają swoje domy, wnuków którzy je odwiedzają mają tyle pieniędzy ze spokojnie im wystarcza. Zresztą nie ma możliwości, żeby babciom czegoś zabrakło, zawsze ktoś dopilnuje żeby było im dobrze. Chodzi jednak o to, że miłość nie ma tak jak ta czy ten to ktoś inny, zawsze jest nam pisany jeden właściwy i ja wierzę, ze mi pisany jest ten w którym ja się zakochałam. Ja już wspomniałam pojawili się w moim życiu inni ale żaden nie jest nim! Ja wiem, że mam taką możliwość żeby przyciągnąć tego kogoś ale nie mam już tej wiary tej siły co kiedyś. Po prostu czuję się zbyt słaba.
piszę tak chaotycznie ponieważ piszę na netbooku, ekran jest mały i cały czas mi coś ucieka. co drugie zdanie widzę.
W większości się z tobą zgadzam… nie musisz mi mówić tylko o paru kwestiach jak np: że pisana jest nam dana osoba, bo ja to świetnie wiem. Pierwsze co zacznijmy o tego że jest to też kwestia podejścia do tematu: nie którzy wolą połowę życia spędzić na hulance zmieniając partnerów za każdym razem… co do czego przychodzi i my to wiem że liczy się zawsze ta jedna jedyna osoba. Widzisz nie wiesz co mam na myśli mówiąc ta czy inna… chodzi o to że jestem człowiekiem który się bardzo stara jeśli ktoś mu się podoba ale niczego nie robię na siłę… to że „jak nie ta czy inna” jest po prostu luźną formą która pozwala mi nie przejmować się porażkami z kobietami… i nie przejmuję się w ogóle gdy nie wychodzi…rozumiesz teraz? Nie myl tego oczywiście że mam olewczy stosunek do kobiet i lubię traktować ludzi jak zmianę ubrania bo to nie to… po prostu czasem tak jest lepiej. Ja w twoją historię wieżę bo czemu miałbym nie wierzyć… chce tylko podzielić się czymś z tobą i innymi co mogłoby zapobiec rozczarowaniom i smutkowi.Oczywiście jestem za tym aby próbować i walczyć jeśli ktoś sobie postanowi że ten/ta to jedyna… jednakże ja nigdy tak nie miałem…może przez jakiś czas (jak to człowiekowi przychodzą różne myśli) gdy byłem z dziewczyną 4 lata… wolę być zdania że jak spotykam kogoś to się staram ale nie rozpaczam ani nic po prostu wiem że odnajdę swoje szczęście które jest każdemu pisane… jeśli ten człowiek mnie nie chce to znajdzie się na pewno inny nawet wspanialszy :) moja droga ile filmów…literatury o tym. To tylko moja perspektywa ale również szanuję twoją… życzę ci z całego serca szczęścia ale też żebyś nie dała się ranić tą całą miłością. Osobiście używam tych wszystkich praw wszechświata ale i staram się żyć dalej… rozwijać się a wszytko jakoś przychodzi. Często jest tak niestety że nieodwzajemniona miłość boli… i wstrzymuje dosłownie we wszystkim czyniąc człowieka nie szczęśliwego…a czasem się po prostu uda:) Nie mów więcej o mnie że brak mi wiary bo zupełnie w tym momencie nie masz racji w tym co mówisz…Z resztą to Pamiętaj – przypadek nie istnieje :) Nawet wymieniając poglądy dowiadujemy się i uczymy czegoś nowego :)
Pogodzić to was pewnie nie pogodzę ;). Wyłożę może jak ja to postrzegam:
1. Jeżeli chcesz zmiany w otoczeniu to trzeba zacząć od siebie
2. Jeżęli czegoś chcesz to warto zrozumieć, czego tak naprawdę chcesz. Na szczęście nie wszystko, czego chcemy się nam przytrafia ;).
3. Jeżeli czegoś chcesz to działasz w tym kierunku.
4. Działanie pozwala lepiej zrozumieć czego chcesz, a dzięki temu dnia pewnego dostajesz to, czego chciałeś.
To w dużym uproszczeniu, ale generalnie mogę się pod tym ze szczerym sumienie podpisać.
Jeżeli chodzi o relacje z innymi to co najmniej kilka kwestii, niezależnie od „Sekretu” warto rozpatrzeć wspomniane przeze mnie punkty. Czy to na pewno jest ta osoba? Czy to jest dobry moment? Czego ja tak naprawdę chcę? I to o czym pisze Imagine „Nie ta to inna” w miarę dobrze opisuję tę filozofię – staram się, natomiast moje starania zostają na zdrowym poziomie. Jeżeli zaczynam popadać w obsesję „Musi być tak, a nie inaczej” to generalnie jestem w złym miejscu. I to nie ważne, czy mówimy o relacjach, czy jakimkolwiek innym działaniu.
Zatrzymanie się, refleksja nad sobą jest genialnym rozwiązaniem.
Dlatego podchodzę tak sceptycznie do sekretu, bo uprościł tak bardzo pewne rzeczy i narobił zamieszania ludziom w głowach. Nie dał żadnej odpowiedzi, dał multum nadziei, ale nie popartej narzędziami.
Odpowiadając w takim razie na pytanie Lili: wierzę, że można się zbliżyć do kogoś dzięki temu, że definiujesz to, czego chcesz i działasz w tym kierunku. Wierzę, że warto starać się zdobyć to na czym nam zależy, ale wiedzieć kiedy odpuścić. Postanowiłem, bo to pytanie się poajwiło kilka razy, zaprosić do rozmowy znajomą, tkóra temat zna lepiej niż ja i w przypadku relacji i osiągania celów związancyh z innymi wypowie się bardziej kompetentnie.
Czekajcie cierpliwie, a się przyciągnie ;)
Mariusz lepiej ujął to w słowa… dokładnie miałem coś podobnego na myśli :) i zgadzam się w 100% :)
Mimo że czytałem wiele książek… oglądałem sekret to nie wiem ciągle jak się programować jeśli chodzi o wizje, i afirmacje… jest wiele zbieżności więc chciałem się dopytać kogoś tutaj. Afirmując(jeśli chodzi o zdrowie) mówiąc : jestem zdorwy? czy bardzo chciałbym być zdrowy?tak samo z wizualizacją: wyobrażać sobie lepiej jakiś narząd zdrowy…czy może lepiej proces jego uzdrawiania od patologi do wyzdrownienia? to mnie ciągle zastanawia… niby prosząc i mówiąc: bardzo chciałbym być zdrowy stwarza się większe uczucie tej potrzeby ale również wytwarza w jakiejś części uczucie braku… natomiast mówiąc z całym przekonaniem : Jestem zdrowy! w głębi duszy zaprzeczamy czasem bo wiemy że tak w rzeczywistości nie jest… Więc co proponujecie… bo męczy mnie to od dłuższego czasu. Wiem tylko tyle że uczucie pozytywnego czekania jest wskazane… no i żeby nie dosięgało przy prośbach czy wizualizacjach negatywne uczucie… Ja szczerzę robie raz tak raz tak :)