No i oto jest kolejny artykuł na życzenie :). Temat mnie trochę zaskoczył, bo chociaż wydaje się oczywisty na stronie o takiej tematyce, to dopiero zastanawiając się nad nim uświadomiłem sobie, że jakoś ominęły mnie warsztaty, książki i szkolenia traktujące na ten temat. Postanowiłem jak zwykle napisać tekst w oparciu o to, co wiem, bez korzystania ze ściągawek i zagłębiania się w literaturę, dlatego traktujcie to co napiszę poniżej jako wstęp do tematu, a nie wpis encyklopedyczny. Ponieważ nie lubię rozgrzebywać tematu i nie kończyć go, obiecuję, że wkrótce napiszę więcej i pełniej.


Co wynikło z mojego zastanawiania się? Osobiście traktuję stres podobnie jak w modelu rozwoju osobistego, który opisałem w Rozwój osobisty ? dyskomfort i panika . Pojawia się w momencie, w sytuacjach stawiających nas poza naszą strefą komfortu i powoduje skoncentrowanie się organizmu na danej sytuacji. Historycznie to mechanizm, który służy przetrwaniu. Organizm reaguje tak, żeby uratować Cię przed zagrożeniem. Co ciekawe oddziałuje jednocześnie na ciało i umysł i tutaj pojawia się pewien paradoks. Przetrwanie człowieka kiedyś i teraz zależało od różnych czynników. Jaskiniowiec musiał szybko przebierać nogami, żeby zdystansować drapieżnika, dlatego w sytuacji stresowej krew odpływa z mózgu, żeby było jej więcej w mięśniach. W dzisiejszych czasach powinno się dziać odwrotnie, ale tutaj trudno winić ewolucję, że nie nadążyła za postępem cywilizacyjnym i gwałtowną zmianą stylu życia.

Stres porównałbym do stretchingu. Jeżeli dostajesz go w dawce, która powoduje, że wykraczasz ze strefy komfortu, a później możesz do niej wrócić i się zregenerować wszystko jest ok., uodparnia Cię na takie sytuacje. Niestety stres ma przykrą właściwość kumulowania się. Jeżeli przytrafi Ci się seria bodźców, które powodują sytuację stresową w pewnym momencie nawet małe zdarzenie może spowodować załamanie. Wytrzymasz sypiący się projekt, krach na giełdzie, skradziony samochód (przy pierwszym to stres, przy drugim to już rutyna, wiem z doświadczenia ;), ale załamiesz się, gdy wylejesz mleko, bo to będzie akurat tyle ile potrzeba, żeby przekroczyć granicę.

Wg. mnie najważniejsze jest obserwowanie siebie w miarę na bieżąco. Możesz wykorzystać do tego narzędzie z Jak zmierzyć jakość życia , jeżeli rośnie poziom stresu dużo łatwiej przychodzi wypisywanie rzeczy, które Cię denerwują albo zasmucają. Punktem kulminacyjny będzie gwałtowny spadek liczby punktów, które uzbierasz tego dnia. Wtedy jest to sygnał, że coś trzeba zrobić inaczej.
Analizując jak to wygląda w moim przypadku, to ostatnio w miarę dobrze nad stresem panuję, ale raz na 3-6 miesięcy łapię doła, wtedy potrzebuję jakiegoś tygodnia, żeby wrócić do normy. W momencie, w którym się zorientuje, że jestem w ?depresji? wiem już co robić. Zdarza mi się też czasem zaliczenie mentalne ?wyłącznie?, ale to raczej wtedy, gdy narzucę sobie za ostry rygor w ciągu tygodnia i nie jest to raczej wynik stresu tylko fizycznego zmęczenia materiału.

Jakie są wg. mnie najczęstsze źródła stresu? Po pierwsze zbyt wiele rozpoczętych i niedokończonych rzeczy. Stres powoduje nie sam fakt, że mamy dużo na głowie, ale to, że mózg stara się o nich wszystkich pamiętać i cały generuje wrażenie, że jest tego dużo więcej i dużo bardziej skomplikowane, niż jest to w rzeczywistości. Po drugie zbyt długie zwlekanie z działaniem, strach przed działaniem jest zawsze dużo większy niż rzeczywistość. Po trzecie konieczność dokonywania wyborów. Im bardziej dla nas istotny tym większy stres. Decyzja o zadłużeniu się na kolejnych 30 lat to spory stres w porównaniu z wyborem pasty do zębów, ale jeżeli codziennie dokonujesz setek małych wyborów, to też w efekcie potrafi to nieźle zmęczyć. Odważnie można by stwierdzić, że sami jesteśmy głównym źródłem stresów dla siebie. A właściwie to nasze postrzeganie sytuacji, przed którymi stajemy.

Jak się bronię przed stresem? W momencie, w którym czuję, że zaczynam tracić koncentrację i pojawi mi się w głowie zbyt wiele tematów na raz robię przerwę. To czas na sprzątanie otoczenia, bo chaos wpływa na potęgowanie stresu (przynajmniej u mnie), porządek wzmacnia uczucie kontroli nad rzeczywistością. Otoczenie: sprzątnij biurko, gabinet, mieszkanie. Umysł: wyrzuć z głowy wszystko, co tam się akurat znajduje. Kartka i długopis, albo lepiej komputer załatwią sprawę. Wypisuj wszystko, o czym w danej chwili myślisz, nie staraj się szukać porządku i logiki tylko pisz linijka pod linijką to, co akurat przychodzi Ci do głowy. Mózg nie odróżnia, co jest ważniejsze i stara Ci się przypomnieć o wszystkim na raz. W momencie, w którym sobie to zapiszesz ?czuje się zwolniony z obowiązku pamiętania? i da Ci spokój na tyle, żeby się zając rozwiązaniem wyizolowanych problemów. Tak samo zadziała zapisanie strony w dzienniku lub narysowanie planu działania, np. kolejnych kroków do wykonania. Możesz też spróbować medytacji albo ćwiczeń relaksacyjnych. Przykład jednego można znaleźć w ebooku Zwalcz stres . To akurat darmowy fragment, więc bezstresowo możesz przetestować :). Można też po prostu zrobić sobie przerwę i zająć się swoim hobby.

Warto też znaleźć sobie kogoś cierpliwego, kto potrafi słuchać i siedzieć w tym czasie cicho. Znajdź taką osobę usiądźcie razem i się wygadaj. Ty mówisz, a ona słucha i najczęściej można w ten sposób nie tylko rozładować stres, ale znaleźć też wyjście z sytuacji.

Czego unikać, żeby nie wpędzać się w stres? Robienia wielu rzeczy na raz, rozpamiętywania problemów bez zapisywania ich, dodawania sobie dodatkowych obowiązków i gniewu. Negatywne emocje tylko pogarszają sytuację.

Jestem świadomy, że nie wyczerpałem tematu, więc czekam na bardziej szczegółowe pytania, albo opinie, kogoś, kto siedzi bardziej w temacie. Powodzenia w odstresowywaniu.