Zastanawiające jest skąd czasem przychodzi inspiracja. Jednym z tematów, który od zawsze mnie pasjonował, zapewne jest to pozostałość marzeń z dzieciństwa, to wojskowość. Jako całość. Interesuje mnie uzbrojenie, strategia, taktyka, organizacja, oddziały specjalne. Nie jestem fanatykiem, ani specjalistą w tej dziedzinie, po prostu ten temat ma w sobie jakąś magię ? większość chłopców lubi bawić się w wojsko i tutaj nie należę do wyjątków.


Czytam właśnie książkę ?Zimny strzał? Chris?a Whitcomba. Są to wspomnienia człowieka, który był członkiem jednostki specjalnej FBI. Ludzie, którzy chcą być członkami tego typu elitarnych jednostek przechodzą bardzo rygorystyczną selekcję, opartą o różnorodne testy. Testy to przemyślane ?tortury?, które prowadzą do ekstremalnego wyczerpania fizycznego, a także, a może nawet przede wszystkim psychicznego. Więcej na temat imprezy dostępnej dla cywilów w Polsce możecie znaleźć na stronie combat56.pl.

Whitcomb wyjaśnia czemu służy taki proces. Do tej pory wydawało mi się oczywiste, że wybiera się najlepszych po to, żeby nie zawiedli w sytuacji kryzysowej. Robi się to poprzez sprawdzenie właśnie jak dana osoba radzi sobie w sytuacji skrajnego kryzysu. Tak w czasie selekcji, jak i w życiu, czy pracy nikogo nie obchodzi jak sobie radzisz w idealnej sytuacji, ale to jak sobie poradzisz, gdy będziesz stawiać czoła trudnościom!

To jest właśnie moje odkrycie: jeżeli jest dobrze, to każdy sobie poradzi. Jeżeli jest źle poradzą sobie tylko najlepsi. Przełożenie na życie zwykłego człowieka? Proszę. Momentami w mojej pracy daleko jest od ideału. Dużo pracy, problemy z komunikacją, znalezieniem odpowiedzialnej osoby, błędne decyzje i zaniedbania. Najłatwiej w takiej sytuacji powiedzieć ?gdyby mój szef coś z tym zrobił, to wtedy pokazałbym naprawdę na co mnie stać!?. Czasem tak mówię i tak robię. Czekam aż ktoś rozwiąże problem, żebym mógł pokazać jaki jestem dobry!

Co za przejaw arogancji, głupoty i zadufania z mojej strony! Kogo obchodzi to, co mógłbym pokazać gdyby ktoś zajął się ustawieniem tak całego systemu, żeby mnie wspierał. Wtedy zamiast mnie można postawić każdego i też sobie poradzi. Gdyby wojsko podchodziło do tego w ten sposób, to przy szkoleniu komandosi siedzieliby przy ognisku i sobie opowiadali, jakich to cudów by dokonali gdyby wróg potykał się o swoją broń, na miejsce walki jechałoby się w limuzynie, każdy wystrzelony pocisk trafiał, a pociski wroga w ogóle się ich nie imały.

Tak samo zachowuje się część ludzi. Gdyby wszyscy w organizacji mnie słuchali, a moi szefowie wiedzieli o zarządzaniu projektami tyle co ja, a partnerzy biznesowi patrzyli na mnie z uwielbieniem i śpiewali psalmy na moją cześć to dopiero bym zademonstrował jaki ze mnie kozak. A idąc dalej, gdyby ludzie zagłosowali na mnie na prezydenta i gdybym miał nieograniczoną kasę to Polska byłaby od morza do morza. Ale szef nie zrobi, ludzie nie zagłosują, więc to ich wina! Żołnierze przygotowywani są na działanie w bardzo niesprzyjających warunkach, a Tobie pozostaje przygotować się na nie samemu.

Nastawiając się na trudności nastawiam się realnie do życia i moją wartość określi to jak sobie poradzę, gdy pojawią się problemy. Tego się ode mnie oczekuje i tego zamierzam od siebie oczekiwać oszczędzając sobie i światu przechwałek.