Dzisiaj postanowiłem skoncentrować się na korupcyjnym wątku motywacji, czyli samoprzekupstwie. Jeżeli poszukasz sobie jakiejś listy, co robić, żeby się zmotywować na pewno znajdziesz na niej coś takiego ?nagradzaj się za osiągnięcia?. Koncepcja poniekąd słuszna, bo stosuje znaną od wieków zasadę marchewki. Jak sobie powiesisz ją przed nosem, to bardziej ochoczo pobiegniesz do celu.


Logika takiego podejścia jest niepodważalna, dlatego postanowiłem zastosować się do wspomnianej wyżej rady i tym sposobem podnieść swoją motywację do osiągnięcia celu. Wynik był niestety mizerny z kilku powodów. Po pierwsze, cele, które sobie postawiłem jestem w stanie osiągnąć dopiero za kilka miesięcy, niektóre lat i tak naprawdę nie będę się musiał niczym nagradzać bo osiągnięcie tego celu da mi niezły zastrzyk energii do postawienia sobie jakiegoś kolejnego, do którego będę się na nowo motywował ;). Po drugie, to nie samo oczekiwanie na cel powoduje u mnie spadek motywacji, ale występowanie takich dni, gdy od świtu do nocy pracuję na pełnych obrotach dzień w dzień przez cały tydzień i nie jestem w stanie powiedzieć w piątek wieczorem, co tak naprawdę w tym tygodniu zrobiłem.

Jestem pewien, że coś zrobiłem, bo tyle energii nie mogło ot tak się zmarnować, ale żadnych dowodów na potwierdzenie mojej tezy nie mam. Dlatego, żeby poradzić sobie z tym problemem, postanowiłem zmodyfikować trochę zasadę nagradzania się za osiąganie celów i stworzyć narzędzie, które pozwoli mi poprawić moje samopoczucie.

Jak zwykle, jeżeli potrzeba stworzyć cokolwiek wykorzystuję do tego najlepszy program
świata ?Excel? ;). Plik do ściągnięcia tutaj. Ustaliłem sobie, że za każdy duży projekt, trzy średnie albo pięć małych należy mi się nagroda. Mały projekt to na przykład zmiana opon w samochodach. Niby takie nic, ale zabiera sporo czasu, czasem nerwów i należy do czynności, które potrafią zająć sporą część dnia. Duży to doprowadzenie do końca projektu w pracy. Skala generalnie nieporównywalna, ale po dużym projekcie upewnię się, że nagroda też nie będzie banalna :). W pliku zapisuję sobie skrupulatnie którego dnia, czego dokonałem, jak duży miało to wpływ na zmianę świata, ile jeszcze tego typu zmian muszę dokonać zanim się przekupię ;), i ew. czy wyciągnąłem jakieś wnioski z danego projektu.

Dobrym sposobem jest nagradzanie się za konsekwentne wykonywanie jakiejś aktywności, która prowadzi do określonego celu. Np. twój cel to osiągnąć konkretną wagę, a do tego prowadzą regularne ćwiczenia. Jeżeli w danym tygodniu utrzymasz swój program treningowy możesz to uznać za ukończony projekt.

Dlaczego uważam, że takie podejście działa lapiej od proponowanego standardowo rozwiązania? Bo pozwala nagradzać się za osiągnięcie kluczowych etapów przy osiąganiu większego, rozłożonego w czasie celu, możesz też zastosować tę metodę do wzmacniania pozytywnych nawyków.

Do tej pory to całkiem nieźle działa. Nie mam poczucia się biję pianę i niczego nie udaje mi się zamknąć. W każdej chwili mogę zajrzeć i sprawdzić, co takiego udało mi się zrobić w danym tygodniu. Mam poczucie dobrze wykorzystanego czasu. Jak skorzystasz daj znać, czy u Ciebie też to działa.