Dzisiaj dosłownie przed chwilą stoczyłem ze sobą prawdziwą walkę, o to, czy napisać zgodnie z założeniem dzisiaj kolejny post, czy nie. Przeżyłem ją po to, żeby wam o tym opowiedzieć. Cholernie mi się nie chciało nic pisać, ale dużo gorzej bym się czuł, gdybym tego nie zrobił. Tym bardziej, że alternatywa to dużo mniej konstruktywne oglądanie telewizji albo jakaś gra. Muszę przyznać, że prowadzenie tej strony, przez to, że czytają ją inni pozwala mi dodatkowo popracować nad sobą. Zatem korzyść jest obopólna.
Przechodząc do meritum. Czy zastanawiałeś, zastanawiałaś się kiedyś czy Ty dzisiaj, wczoraj i tydzień temu to wciąż ta sama osoba? Kiedyś naszła mnie taka myśl, że budząc się jutro nie będę myślał dokładnie w taki sam sposób jak dzisiaj. Na część rzeczy będę patrzył inaczej, a zdecydowanie część z tych myśli chciałbym zachować dla siebie, żeby prowadziły mnie dalej w życiu. W końcu od czasu do czasu do jakiś mądrych wniosków dochodzę.
Wpadłem na dwa rozwiązania. Jedno jak najbardziej oczywiste, zacząć pisać dziennik. Drugie trochę mniej oczywiste zaczerpnięte z technik szkoleniowych i trochę dostosowane do moich potrzeb, kolekcjonowanie ?diamentów?.
Pisanie dziennika polecam nie tylko z tego względu, że można wrócić po jakimś czasie do tego, co w danym dniu przeżywaliśmy. To bardzo dobre narzędzie do rozwiązywania problemów, uspokojenia się, rozwijania samoświadomości. Forma w jakiej go piszesz nie ma znaczenia, ja korzystam z edytora tekstów, bo ręcznie piszę za wolno i zbyt nieczytelnie. Warto trzymać się dyscypliny codziennego pisania, bo wtedy autentycznie zachowujesz zapis swojego życia, do którego możesz wracać.
Kolekcjonowanie ?diamentów?. Nazwa stąd, że na jednym ze szkoleń został użyty właśnie taki zwrot. W ciągu trzech dni najważniejsze wnioski, do których doszliśmy to były właśnie ?diamenty? wiedzy. Na dobrą sprawę szkolenia to nie jedyne miejsce, gdzie takie ?diamenty? można odnaleźć, bo praktycznie codziennie czegoś nowego i wartościowego się uczymy. W większości wypadków na chwilę pojawia się to w głowie, myślisz ?a to dobre jest, muszę zapamiętać? i zaraz zapominasz. Ja postanowiłem sobie to zapisywać, też korzystając z Worda. ?Diamenty? przybierają postać cytatów, które w jakiś sposób do mnie przemawiają, moich spostrzeżeń, trafnych komentarzy. Staram się trzymać je w krótkiej formie, żeby działały jak swoistego rodzaju klucze do przywołania konkretnego doświadczenia. Ponieważ będą dotyczyły twoich osobistych doświadczeń wracanie do nich da Ci dużo więcej niż studiowanie kolejnej listy inspirujących cytatów „bardzo sławanych i mądrych ludzi”.
Polecam spróbować przez jakiś czas codziennie zapisywać 1 ?diament?. Są dni, że przychodzą same, są dni, że poświęcić chwilę refleksji nad minionym dniem, żeby wypisać naukę z niego płynącą, ale zdecydowanie się opłaca. Patrząc na taką kolekcję człowiek ma wrażenie, i słuszne, że życie nie jest puste.
Ja sobie takie diamenty zapisuję, gdzie popadnie :) A szczególnie nad biurkiem w dużym wiszącym kalendarzu, w którym zostawiono trochę miejsca na notatki na każdy miesiąc.
Polecam też książki Hermana Hessego – (szczególnie „Wilka Stepowego”) – kopalnia diamentów! trochę ciężki to jednak autor na wakacje…
A pisanie dziennika to niesamowita frajda i pomoc. Człowiek musi ogarnąć myśli i podsumować dzień – opisać ciekawe zdarzenia. Można fajnie popatrzeć na siebie z boku. Od razu człowiek ma lepszy obraz siebie i swojego życia.
Serdecznie pozdrawiam!
No tak, wyszło moje zamiłowanie do katalogowania! Nie tak dawno w pracy moje biurko było zawieszone różnego rodzaju inspiracjami. Teraz wieszam tylko to, na czym się najbardziej się koncentruję, żeby ukrócić pielgrzymki do mojego biurka, ale może wrócę do zwyczaju :).
Pozdrawiam,
MK
P.S. Dopisuję Krym do miejsc do odwiedzenia
:))))
Myślę, że „diamentów” nie znajduje się codziennie. Więc refleksja, podsumowanie każdego dnia, owszem, ale to są raczej ziarna, no, perły co najwyżej :) Też notuję swoje diamenty, ale na zasadzie momentów olśnienia, punktów zwrotnych, czegoś naprawdę wyjątkowego. Łatwo wtedy przejrzeć nawet te, które sięgają kilku lat wstecz – i o to chyba chodzi….
Podobno badania dowodzą też, że prowadzenie dziennika bywa szkodliwe. Umożliwia on przypominanie sobie opisanej i przeżytej traumy :) Niemniej pozwala też na obserwacje (mniej lub bardziej rzeczową) swojej własnej ‘krzywej rozwoju’ :)
@Anima: Masz rację, że trudno jest znaleźć diament codziennie. Najważniejsze są te wnioski i odkrycia, do których doszło się samemu. Ale czasem „gotowce” też są mocno inspirujące :). Czy zapisujesz je formie dłuższego opisu, czy krótkiego „motto” ?
@pielgrzym: to dobre :). Nie słyszałem jeszcze takiej teorii :), ale coś w tym może być ;). Mnie do pisania skłonił motyw obserwacji siebie, czy ja dzisiaj to taki sam „ja” jak pół roku temu. Wnioski: momentami nie wierzę, że to ja mogłem napisać ;)
@Mariusz: chyba każdy przeżywa takie uczucie ‘to nie mogłem przecież ja napisać’ ;) a o badaniach mówiła mi koleżanka z psychologii, więc nie mogę nic więcej napisać. Jak ją znów spotkam to poproszę o jakieś konkrety :)
Pozdrawiam :)
@pielgrzym: daj znać o konkretach. Być może trzeba będzie przy niektórych tekstach dodawać tutaj znaki ostrzegawcze: Minister zdrowia ostrzega – dziennik albo zdrowie, wybór należy do Ciebie ;)