Na nic nie zda się nawet najbardziej przemyślany system zarządzania czasem, perfekcyjny plan działania, czy motywacja, jeżeli nie ma kto działać. Tak oczywista prawda, że za często się o niej zapomina, ale w tym tygodniu dosyć mocno o sobie przypomniała. Można przez jakiś czas ograniczyć sen, pracować ponad normę, ale to ma swoją cenę: zużywa zapas energii fizycznej i mentalnej.

Na początku wygląda to dosyć fajnie, bo zyskuje się za darmo dodatkowy czas kosztem snu lub odpoczynku. Jeżeli chodzi o jeden dzień to efekt jest prawie niezauważalny i jeżeli masz czas na odpoczynek dzień po to wszystko wraca do normy. Jeżeli tego nie zrobisz to przypomni o sobie prawo zachowania energii i po prostu padniesz w najmniej oczekiwanym momencie. Mówiąc padniesz mam na myśli zmęczenie fizyczne i psychiczne, bez ekstremów. Umrzeć z przepracowania też można, ale jest na to sposób Dilberta: jeżeli siedząc przy biurku zobaczysz światło i wołających Cię przodków to zrób sobie przerwę ;).

Wracając do meritum, trzeba po prostu o siebie dbać i utrzymać na odpowiednim poziomie energię fizyczną i mentalną. Ostatnio zostałem przekonany do ograniczenia kawy w mojej diecie. Do tej pory słyszałem z jednego źródła, że jest niezdrowa, z innego wprost przeciwnie. Nauczyłem się ignorować takie uwagi, bo kawę po prostu lubię. Przekonało mnie jednak wytłumaczenie jak działanie kofeiny może doprowadzić do złej oceny kondycji.

Każdy wie, że kofeina pobudza. Pijesz kawę i czujesz dodatkowy przypływ energii. I na tym polega trick. Kojarzymy picie kawy z darmową dodatkową energią. A tak naprawdę zmienia się tylko postrzeganie naszego stanu. W momencie, w którym organizm czuje zmęczenie wysyła sygnał do mózgu ?odpocznij?, kofeina niweluje ten sygnał, a Ty czując się lepiej pracujesz dalej drenując tak naprawdę rezerwy energii jeszcze bardziej. W pewnym momencie, kawa przestaje działać, bo już nie ma żadnych zapasów do wykorzystania, a wtedy twój poziom mentalny też spada do zera. Wtedy już człowiek nie ma siły na nic innego tylko odpoczynek.

Ciekawie też działa mechanizm, który powoduje, że ludzie w stresie tyją. Generalnie punktem wyjścia jest sytuacja, w której bardzo mocno obciążasz się mentalnie, bez dużego wysiłku fizycznego, np. uczysz się do sesji, planujesz skomplikowany projekt, piszesz bloga ;). W takim wypadku mózg w pewnym momencie wysyła sygnał ?potrzebuję energii?. Najlepszym wyjściem jest wtedy odpocząć. Ale ponieważ jest tyle do zrobienia, to najlepszym wyjściem wydaje się wchłonięcie czegoś kalorycznego. Jeżeli taka sytuacja pojawi się za często to efekt można przewidzieć.

Powyższe przemyślenia to efekt szkolenia z zarządzania energią, w którym uczestniczyłem jakiś czas temu. Wkrótce napiszę trochę więcej na ten temat, bo zagadnienie jest pasjonujące.