Najpierw zdefiniujmy sobie skuteczność. Dla mnie oznacza osiągnięcie zakładanego celu. Kiedy myślenie jest nieskuteczne? Wtedy, gdy do niczego nie prowadzi. W ostatnim czasie przekonałem się jak bardzo nieprecyzyjnie działa ludzki umysł. Pozornie wszystko jest spójne i logiczne, ale gdy zastosować bardzo proste metody ujawnia się miałkość i nieprecyzyjność myślenia.
Konkrety. Człowiek myśli ideami. Dodatkowo ma wrodzony mechanizm, który zazwyczaj podpowiada mu, co jest słuszne. Na przykład rząd powinien wspierać rozwój gospodarczy, mój szef powinien optymalnie planować pracę naszego zespołu. Kto by się nie zgodził z takimi stwierdzeniami. Słuchasz osoby, która je wypowiada i myślisz, ma facet rację. Jest tylko jeden szkopuł. Co to tak naprawdę znaczy? To niestety są tylko i wyłącznie puste frazesy. Do niczego nie prowadzą, bo operują na takim poziomie ogólności, który nie pozwala na ich praktyczne zastosowanie.
Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, że ludzie lubią zostawać na tym poziomie. Może, dlatego, że jest on najbezpieczniejszy i nie wymaga żadnego wysiłku intelektualnego. Bez zejścia o poziom niżej nie ma mowy o skutecznym myśleniu.
Skuteczność można osiągnąć tylko przez wykonanie konkretnego działania. Dlatego, jeżeli chcesz coś osiągnąć powinieneś myśleć o konkretnej akcji, którą trzeba podjąć. ?Planuj optymalnie? ? żadna to rada, ale już ?sprawdź obciążenie pracą każdego pracownika z zespołu i przydzielaj pracę tym najmniej obłożonym? jest już konkretną propozycją.
Zastanów się ile razy myślisz o tym, że chcesz coś zrobić i nie zagłębiasz się na tyle, żeby popchnąć sprawy naprzód? Dla mnie bardzo pouczającym doświadczeniem było spotkanie z naszym CIO. Oczywiście jak każdy pracownik wiem, jakie błędy ten człowiek popełnia i byłem przekonany, że na jego miejscu zrobiłbym to lepiej. W czasie spotkania padło jednak proste pytanie w naszym kierunku. Jaką jedną rzecz byśmy zrobili, żeby poprawić działanie firmy, gdybyśmy byli na jego miejscu. Zatkało mnie. Przez chwilę nie miałem pojęcia, co bym zrobił, chociaż wcześniej upajałem się swoją mądrością. Na moje szczęście miałem pewien w miarę konkretny pomysł, nad którym myślałem wcześniej niekoniecznie w tym kontekście.
Najważniejsze jest jednak to, że od tego momentu zacząłem inaczej patrzeć na to jak rozmawiam z innymi. Jeżeli proszę kogoś o pomoc, albo deleguję pracę myślę o tym, jakie konkretne działania powinny te osoby podjąć, aby poruszyć sprawy dalej. Trzymam się jak najdalej od ogólników.
Spotykam się też u siebie, ale nie tylko z innym ciekawym efektem. Myśleniem życzeniowym.
Obecnie pracuję nad projektem, który muszę zdefiniować. Jest maksymalnie skomplikowany i momentami mnie przytłacza. Łapię się na tym, że więcej energii poświęcam na wkurzanie się, że coś nie zostało zrobione wcześniej niż na zastanawianiu się, co powinienem zrobić ja i co powinni zrobić inni, żeby doprowadzić całość do szczęśliwego zakończenia. To chyba ujawnia się model DABDA, o którym pisałem już kiedyś. Trzeba zaakceptować, że nie jest to zrobione i trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty.
Skuteczne myślenie = akceptacja własnej odpowiedzialności + określenie konkretnego działania.
Zaręczam, że to działa i daje niesamowite efekty.
Ciekawe :) Też przyłapałam się na tym, że myślę ogólnikowo i powierzchownie. W mojej głowie przewijają się cele tak ogromne i tak niebosiężne, że czasem sama uśmiecham się z niedowierzaniem na myśl o ich spełnieniu.
Dlatego też ostatnio dużo piszę. W moim osobistym dzienniku. I zapisuję tam każdą myśl, krok po kroku, żeby nic mi nie umknęło. Prowadzę dialog ze sobą za pomocą kartki i długopisu. Czasem piszę też do siebie listy. Tak jakbym była szefem i pracownikiem firmy jednocześnie :) Niektórzy mówią, że rozmawianie ze sobą na głos skutkuje tak samo. Ale jakoś nigdy nie potrafiłam się przemóc :)
Pozdrawiam :)
Ja gadam do siebie :) hehe to jest bardzo pozytywne uczucie :) jak czujesz że potrafisz sam siebie zmotywować do czegoś. A myślenie skuteczne jest dobre – bardzo pomaga – sam sprawdziłem i okazało się że nawet teraz nie przeszkadza mi góra problemów z którymi muszę się zmierzyć bo każdy problem jest załatwiany osobno, „od ręki”
Pozdrawiam autora :)