„Możesz osiągnąć cokolwiek chcesz, ale nie możesz osiągnąć wszystkiego.”
Od tego właśnie trzeba zacząć planowanie. Generalnie człowiek to taka istota, która może robić prawie wszystko i prawie w każdej dziedzinie osiągnąć, jeżeli nie mistrzostwo to bardzo wysoki poziom. To często działa przeciwko nam, a na pewno przeciwko mnie. Jest tyle ciekawych rzeczy, którymi chciałbym się zająć, że jest to aż przygnębiające, że muszę się zdecydować na doświadczenie tylko niektórych. Skoro już muszę dokonać takiego wyboru to chciałbym osiągnąć w tych ograniczonych obszarach bardzo, bardzo dużo. I tym sposobem dochodzimy do sedna, czyli jak stworzyć dla siebie plan do osiągnięcia tego, co się nam zamarzy.
Najbardziej jak mogę pomóc innym w stworzeniu takiego planu to podzielenie się moimi doświadczeniami i ?narzędziami?, których używam. Proces, z którego korzystam obecnie przeszedł długą ewolucję od czasów liceum, studiów i początku pracy i bez dłuższej historii nauki na błędach i sukcesach się nie obejdzie.
Liceum to generalnie czas dosyć beztroski. Człowiek ma więcej czasu niż obowiązków i do czasu matury i przygotowywania się do egzaminów wstępnych nie w głowie mu kombinowanie z wyznaczaniem jakiś konkretnych celów. Na dobrą sprawę nie ma się pojęcia, co chce się robić w życiu. Nie tak dawno temu liceum trwało 4 lata i trzeba było zdawać egzaminy wstępne na uczelnie. Co do mojej przyszłości myślałem o niej dosyć mgliście. Jedną rzecz wiedziałem na pewno: w życiu nie będę rolnikiem. Moi rodzice mają gospodarstwo i bardzo dużo czasu spędziłem pomagając im w sadzie. Generalnie bardzo dużo mi to dało, ale w tym konkretnym kontekście dało mi pierwszy konkret, co do mojej przyszłości, niestety wyrażony w terminach negatywnych.
Dwie kolejne rzeczy, które były dla mnie ważne to: zarabianie dużych pieniędzy tak, żebym mógł sobie pozwolić na to, co chcę i taka praca, w której będę czuł, że się spełniam i mogę pomagać innym. To zawężało zakres do handlu międzynarodowego i prawa, a konkretnie zostania prokuratorem. W 3-ciej klasie ?rozsądek? wygrał z romantyzmem i biedny prokurator musiał się poddać na rzecz bogatego handlowca. Wybrałem uczelnię. Wiedziałem, czego muszę się nauczyć, wiedziałem ile mam czasu. Od tej pory wszystko było podporządkowane jednemu: zdaniu egzaminów.
Analizując to, w jaki sposób podjąłem decyzję wtedy dochodzę do wniosku, że proces sam w sobie się nie zmienia, staje się po prostu dojrzalszy. Po pierwsze określiłem, co jest dla mnie ważne, po drugie sprawdziłem jak mogę to zrealizować, po trzecie określiłem cel. Z perspektywy wygląda to na banał, ale wszystko tak wygląda. Powoli docieramy do obiecanych narzędzi.