„Pamiętaj abyś dzień święty święcił” 

Dzisiejszy dzień był jednym z najlepiej spędzonych przeze mnie dnia w roli ojca. Nie dlatego, żeby wydarzyło się coś nadzwyczajnego, co dałoby się zaobserwować z zewnątrz, ale dlatego, że chyba po raz pierwszy udało mi się odciąć od wszystkich innych rzeczy, poza rodziną.


Ja już tak mam, że cały czas krąży mi po głowie mnóstwo pomysłów i „ważnych” rzeczy do zrobienia od zaraz. Dlatego nawet wtedy, kiedy zajmuję się córeczką to niestety biegnę do laptopa sprawdzić, co jeszcze mam do zrobienia. Dzisiaj udało mi się zafundować sobie maksymalnie wyluzowany dzień.

Rano poszliśmy na spacer, w czasie którego mogłem korzystając z tego, że o takiej porze dwulatki zazwyczaj spią, poczytać, pograć i pokontemplować przyrodę. Po południu wybraliśmy się do ogródka jordanowskiego, żeby pobawić się na placu zabaw. Ponieważ jest to nasze pierwsze dziecko, to wszelakie doświadczenia społeczne i fizyczne są dla nas nielada przeżyciem: „czy sobie nie zrobi krzywdy”, „czy sobie poradzi z innymi dziećmi” – standard. Większość czasu się martwimy i patrzymy skąd może nadejść zagrożenie.

Dzisiaj postanowiłem zaufać, oczywiście w ograniczonym zakresie dziecku i było rewelacyjnie. Wiktoria biegała sobie praktycznie wszędzie, bawiąc się czym się dało. Pożyczając i wymieniając zabawki z innymi dziećmi, przy mojej pomocy oczywiście. Kupiłem napełniony helem balon, który dla mnie jest atrybutem udanego pikniku. Dla Wiktorii nie był, ale ja przynajmniej miałem poczucie wypełnienia obowiązku. Z żoną pierwszy raz od dobrych kilku(nastu) lat pobawiliśmy się na huśtawce.

Być może takie beztroskie doświadczenia i oderwanie się od profesjonalnej rzeczywistości to chleb powszedni każdego, dla mnie to była do pewnego stopnia nowość. Na tyle mnie to zainspirowało, że postanowiłem ustawić sobie zajęcia tak, żeby nie mieć absolutnie nic w kalendarzu do zrobienia w niedziele. To był chyba główny czynnik, który powodował, że zamiast żyć chwilą myślałem o tym jak dużo muszę zrobić zanim się położę.

Wiedzieć, że ma się cały dzień na odpoczynek i poświęcenie go najbliższym  na pewno ułatwia skoncentrowanie się na rodzinie. Dlaczego akurat przykazanie jako początek postu? Bo najlepiej oddaje sedno tego, co chciałem przekazać. Jeden dzień w tygodniu powinien być przeznaczony na rzeczy absolutnie najistotniejsze. Dla niektórych to Bóg, dla innych rodzina, przyjaciele lub cokolwiek innego. Dla mnie jest to rodzina i ten dzień zamierzam poświęcić tylko im.